Nienasycony potwór o łapczywej paszczy,
pożera sens myślenia, mózg zasklepia woskiem.
Zdrętwiałe lękiem ciało na boczny tor taszczy
i wmawia nieustannie, że to wola boska.
W zniewolonym umyśle niezdarnie się plączą,
rozbite szczątki echa, dudnią coraz głośniej,
jak pędzący po torach, nieskończony pociąg.
Ścisnąć głowę i krzyczeć - szatan w siłę rośnie!
Zamienia się w spirale niebiesko-czerwone,
tańczące przed oczami, jak w balecie cieni.
W tym nierealnym świecie, podświadomość płonie
omotana niemocą, nic nie może zmienić.
Uzurpator w przebraniu, śmieje się szyderczo.
Ufnością swej ofiary z biesem się podzielił.
Wiarą czyny zasłania, przed ołtarzem sterczy.
Przez tydzień służy diabłom, a bogu - w niedzielę.
Ktoś tu się naczytał młodopolskiej poezji ;) Ciekawy koncept, ale jednak słów za dużo, przydałaby się selekcja, np. w tym miejscu dwa razy wyrażasz to samo: "omotana niemocą, nic nie może zmienić."
zgłoś
Trudno będzie mi się zadomowić wśród was, bo właśnie taki jest styl mojego pisania. Myślę, że poezja może być różnorodna, może są czytelnicy, którzy taka lubią. Dziękuję za komentarz
zgłoś
dobre :):)
zgłoś
Dziękuję bardzo za opinię.
zgłoś
Trzynastozgłoskowiec ze średniówką po siódmej, brawo! Piękny wiersz, więc pięknie się kłaniam i pozdrawiam.
zgłoś
chinita, a ja pięknie dziękuję, może jednak się zadomowię, jeśli znajdą się jak Ty, czytelnicy nie gardzący takim stylem.
zgłoś
Lepsza forma niż reforma.
zgłoś
Jarosławie, też tak czasem myślę, ale nie zawsze wychodzi na moje. Pozdrawiam i dziękuję.
zgłoś