14 october 2015

14 october 2015, wednesday ( 6. )

Po przypływie fali pozytywnej energii niestety znów "rozczarowanie". Myślałam, że jestem w stanie wiele zrozumieć. Myliłam się. Nie rozumiem ludzi. Nie będę potrafiła chyba nigdy tego zrozumieć. Pewnych typów zachowania i sposobu podejmowania przez ludzi wyborów. Żyłam z dnia na dzień, czekają na "miłość". Ten wyjątkowy człowiek, który nada życiu sens. Był w moim życiu, jest nadal, od kilku lat. Od zawsze uważał, że związki nie są dla niego, chce być wolny, żyć bez ograniczeń. Zaakceptowałam to, bo ludzka natura - pozwala na akceptowanie niewygodnych spraw, mimo wszystko. Czas oraz życie nie pozwoliło na zbyt częste spotkania, ale rozmowy - zawsze ciągły się bez końca, szczerość i prawda - nikt nigdy nie udawał kogoś, KIM nie jest i kim nie będzie. Podobało mi się to, że mogę być po prostu SOBĄ. Ludzkie uczucia są jednak czymś nieprzewidywalnym. To właśnie nie tyle człowiek, co one mnie zawiodły. Myślałam, że pewne informacje przyjmę "na klatę". Zdawałam sobie sprawę z tego, że jego życie na pewno uległo zmienię, nie przypuszczałam - że aż tak kolosalnie. Może bolałoby mnie mniej to, gdybym dowiedziała się od KOGOŚ, z głupiego zdjęcia. Ale słysząc "mam kogoś" prosto w twarz... Uderzenie, niczym grom z jasnego nieba. Konkretnie nie konkretne porównanie, ale nie wiem jak inaczej lub jakie inne by się tutaj nadawało. Nie do końca wiem jak się czuję, ale rozczarowanie... To uczucie ponad tym. Nie chcę się użalać, rozpisywać w tym temacie zbyt "mocno", bo wiem, że nie każdego interesuje życie zagubionej "owcy". Ale żeby aż tak pogubić się w tym wszystkim, w ułamek sekundy? Myślałam, że jestem twarda. Ale myśleć to zbyt mało, to chyba trzeba zdecydowanie czuć. Życzę IM szczęścia mimo wszystko. Życie pokaże, co dalej. Są jednak plusy tej sytuacji. Bo sztuką jest dostrzec pozytywne strony, gdy jest naprawdę kiepsko. Nabywam nowych umiejętności, doświadczeń. Miejsce, w którym pracuje każdego dnia "daje mi coś nowego". Cieszę się, że mam okazję pracować z tak wspaniałymi ludźmi, a u mojego boku jest najbliższa mi osoba - przyjaciółka, którą cenię ponad wszystko. Nawet w tym dramatycznych chwilach, trzyma mnie za rękę. Za co jej serdecznie dziękuję. Na innych nie ma co liczyć, jedynie na siebie. Żyjąc tak z dnia na dzień, pewnie przez jeszcze dłuższy czas, będę musiała przyswoić do swojej wiadomość FAKTY. Zaistniałe. Niestety. Ale zawsze po burzy nadchodzi słońce, tak, więc, będę oczekiwać tego dnia, kiedy znów uderzy we mnie masa pozytywnej energii, kiedy to będę "latać niczym ptak" i zarażać ją wszystkich dookoła. Może nawet uda mi się zarazić WAS. 




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register