17 september 2018

Petter Dass "Trąba Nordlandu. Poetycki opis północnej Norwegii"

(1647-1707)                           (tłum. Paweł Szkołut)
 
Pozdrowieni bądźcie Nordlandu ludzie,
      od gospodarza do parobka w trudzie,
           pozdrowieni wy – w chłopskich sukmanach.
 Wszyscy mieszkający od gór po morze,
      suszący ryby tu i tam na dworze,
           albo dorsze solący w beczkach.
Pozdrowieni bądźcie wy – w duchownym stanie,
      słowo Boże głoszący w świętej sprawie,
           pieczę nad swą trzodą mający!
I wy dzielni żołnierze i strażnicy
     z mieczem broniący prawa i granicy,
           przed gwałtem i nierządem chroniący.
Pozdrowieni dzierżawcy i najemcy,
     rybacy i chłopi – właściciele ziemscy,
           każdy według swej posługi zacnej;
Także kupcy, handlarze i żeglarze,  
     i wielu innych, których już nie wskażę,
          z braku czasu i miejsca raczej.
Pozdrowiona niech płeć niewieścia będzie,
     damy, żony i matrony czcigodne,
          wy córki, panny i dziewczęta;
I was zasłużonych w czynach i życiu,
     pozdrawiam w waszym szlachetnym byciu,
          pełnym troski, pracy i zajęcia.
Gdy słońce na niebie wysoko stoi,
     was wszystkich więc zapraszam drodzy moi
          w ucztowaniu udziału wzięcia;
Przybywajcie goście do mego stołu,
     zastawionego suto dla was pospołu,
          by jadło i napoje pożywać.
Potraw z zagranicy tu nie spotkacie,
     lecz dania krajowe, co raczej znacie,
          bez przepychu – na które mnie stać.
Ani poza starymi zwyczajami,
     nie będzie tu raczenia napojami,
          co Bachusowi poświęca brać.
Nie bywałem nigdy w królewskiej kuchni,
      ani żaden mistrz nie nauczył tego mnie
          jak francuską zupę gotować.
Zatem przyjaciele bądźcie mi przychylni,
      gdy ze stołu daniami częstowani,
           nie będą jak u mistrzów smakować.
Moja uczta to nie bankiet Aswerusa,
      co obfitością stołu zmysły porusza,
           z naczyniami i wyszukanym owocami;
Nie ma tam bażantów, ni młodych gołębi,
      za lekka ma sakiewka – ucztować by
            z kapłonami i indykami.
Tu brak goździków na stole i przypraw
      oraz też innych ziół, co z Indii wypraw,
            ni żadnych winogron soczystych.
Poczęstuję was świeżymi dorszami,
      odpowiednio w wywarze duszonymi,
            dla was jadłem zadowolonych.
Postawię też przed wami masła garniec,
      i jęczmiennych chlebów najmniej z pięć,
            abyście w pełni syci byli.
Wszystko co mam, swym gościom wystawię,
      pęki kiełbasy na stole ustawię,
           i mleka – byście je używali.
I szynkę, jeśli ktoś ma ochotę na nią,
      przez dziewięć długich jesieni wędzoną,
           byście ją sobie nakroili.
Śledzie z beczki dobrze marynowane,
      podam je surowe i usmażone,
           abyście je posmakowali.
Miast ogórków, oliwek, kaparów, dyni,
      kapustę przygotuje ma gospodyni,
           byście się radowali i tym;
Zaserwuję wam też sałatkę z rzepy,
      tylko zabraknie dla waszej uciechy
           owoców kandyzowanych.
Posmakujecie także zupę z mięsem,
      słodkawe sery oraz grube lefse
           i parę naleśników na deser.
Proszę  też  byście mieli to na względzie,
      że przecie najlepsze was ugoszczenie,
           oto moje pragnienie największe!
Zauważacie moi drodzy przyjaciele,
      znaczenie tego wszystkiego, co wiele
           spisane tu zostało wierszem;
Celem tego dzieła jest opisanie
      Nordlandu – oto me główne zadanie,
           bogactwa i wspaniałości jego.
Opisać jego skały i góry stare,
      a na nich odwieczne śniegi leżące,
           pagórki, rzeki i doliny.
Opowiedzieć to jak tubylcy żyją,
      gdzie pracują, jakie jadło spożywają,
           ich zwyczaje i inne rzeczy.
Poezją nie zaspokoi się głodu,
      lecz dla wielu ma ona posmak miodu,
           co duszę i serce uraczy.
Moim kruchym piórem zapisuję ją,
      dlatego do muzy wołam, aby z nią
           swoje dzieło dalej prowadzić.
Gdybym chciał podążać nieznaną drogą
      do Helikonu – przybytku muz, daleko stąd,
           napotkać czarta tam się bałbym.
Gdyż porwać  nocą on gwałtem mnie mógłby,
      na pustkowie gdzie żyją trolle, gnomy,
           satyry oraz inne stwory.
Lecz co by robiło tu dziewięć greckich muz
      na chrześcijańskiej północy pełnej zórz?
           Niech zostaną one już pogańskie
I nasze myśli uwolnią od ciemności,
      gdyż my mamy takiego ducha w Norwegii,
           co talenty i dary rozdaje.
Czemu nam szukać Pana w kraju obcym?
      Czy nasz Bóg nie jest człowiekiem najlepszym
           wczoraj, dziś ten sam i na wieki?
Kto napełnił niebo i oceany?
      Czy nie ręką Pana człowiekowi dany
           jego mądrości płomień wieczny?
Nie zgadzamy się z pogańskim wierzeniem,
      że nasz wielki Pan jest tylko gór Bogiem,
           a nie panuje tam gdzie doliny;
Ach, co to za błędne wyobrażenie,
      niewarte, aby ich dalsze rozważanie,
           było tutaj wciąż poruszane!
Ku naszemu Panu teraz się skłaniam,
      aby dalej kierował piórem moim,
           by powstało dzieło najlepsze;
Wiem, że sam z siebie nic nie potrafiłbym,
      nasza natura słaba jest w ciele tym,
           i mocy boskiej potrzebuje.
Dobrze! Niech statek już z portu wypłynie,
      i w imię Zbawiciela wiatr w żagle dmie
           i na falach płynie w dal siną.
A zanim ujrzymy gwiazdy wieczorem,
      góry zostaną po zawietrznej stronie,
           ruszajmy z tą wiarą i nadzieją.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 1 | rating: 0/1 | report | add to favorite

Comments:

Paweł Szkołut,  

Jest to pierwszy główny rozdział poematu Pettera Dassa "Trąba Nordlandu. Poetycki opis płn.Norwegii" - jednego z najważniejszych dzieł tego norweskiego poety i duchowego. Poemat ten jest również uważany za jedno z największych osiągnieć literatury skandynawskiej i europejskiej XVII w., czyli epoki baroku.

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register