rzeźbiona twarz
dłutem łez i westchnień
wyrywa się z korzeni
w które wrosła za młodu
rzeźbiona myśl
dłutem znaczeń i nieporozumień
odcina zielone listki
odstające od reszty
rzeźbione ciało
dłutem dotyków i pocałunków
odrzuca zwiędłe kwiaty
korniki wypędza
rzeźbiona dusza
dłutem ignorantów i filozofów
myśli tak pożądanych
tak nieosiągalnych
pod drzewem siada para
pierwszy powiew wiatru
trzymając owoc nie pewnie
smakują pierwszy kęs
zdesakralizowali, a teraz wyburzają kawiarenkę otulającą zimą nasz stolik; pocałunków ławeczka, cośmy na grobach założycieli onego miasta, pachniała już będzie tylko zdigitalizowanymi zbiorami trumlowskiej biblioteki..
report