No, to w sumie żaden wiersz, tylko taka niby definicja niby grupy twórczej. Po prostu chciałem skorzystać z możliwości tego portalu i dodać coś wizualnego.
Z przyjemnościa sobie Pana OBEJRZAŁAM, panie Adrianie. A ponieważ mam wolny internet i youtube się długo ładuje mogłam sobie Pana obejrzeć w różnych zatrzymanych pozach
:) ruchu scenicznego to tam w sumie za wiele nie było, więc możliwe że ta wersja niewiele odbiegała od oryginału. W planach miałem i mimikę i gestykulację, ale amatorskie nieobycie ze sceną pozwoliło tylko na przedszkolne wymachiwanie rączkami.
Ania: Pełna Dogma - kamera z ręki, jak u Von Triera (a właściwie aparat cyfrowy). Ale do wnętrza mam sentyment, bo to moja nieodżałowana pracownia, w której dobrze się pisało i która była takim swoistym miejscem dyskusyjnym, przy okazji odwiedzin proszonych gości. W tamtym miejscu czas jakby się zatrzymał, nawet pobliskie ulice nosiły niespotykane raczej dzisiaj nazwy: Traktorzystów i Gagarina. No i było arcyciekawe sąsiedztwo, z sąsiadem-moczymordą-złodziejaszkiem na czele, ale i przy okazji niezgorszym malarzem, który kiedyś napisał podanie do opieki społecznej z prośbą o zapomogę na kremację i urnę, bo za te marne grosze, które otrzymuje sukcesywnie umiera z głodu.
Adrianie, zazdroszczę takiej pracowni, wydaje się być najlepszym miejscem do budowania i rozwijania, warsztat:) Ulice, mieszkam nieopodal Gagarina - jeszcze u mnie spotykana; sąsiedzi - prawdziwe życie i z pewnością niejedna inspiracja dla Ciebie.
Wanda: e tam skala, raczej skaza. Falset to zupełnie nie wszedł, za wysoko poszedłem, zamiast sobie czysto piskać w średnich rejestrach. Na pocieszenie mogłem rozpowiadać wkoło, że dałem plamę, bo nie jestem kastratem: )
Ania: To już nieaktualne, niestety. Teraz bardziej burżuazyjne klimaty. Taka burżuazja wschodnioeuropejska - blok z wielkiej płyty w "dobrej" dzielnicy. No i się zaczęło - stukanie w rury, pozwy o zalanie mieszkania, z czwartego piętra na pierwsze, omijając dwa po drodze. Prawie jak u Barei.
A: Pani Wanda przesadza. Jakie tam opowiadanie? Opowiadanie to jest dopiero wtedy, jak się przeżytą sytuację opowie czterdziestej czwartej osobie. Pozostali słuchacze są tylko po drodze i wysłuchują wersji niedoskonałej, jeszcze nie do końca podretuszowanej. Najgorzej ma pierwszy: musi wysłuchiwać szczerej prawdy: )
Pani Wanda nie przesadza, widzi, czuje..
muszę się bardziej pochylić nad opowiadaniami
i prozą generalnie, mam braki przez grzebanie w poezji (i naukę ). myślę, że pierwszy ma najlepiej:)
"postkonsumcjonizm" w tym tu wydaniu jawi mi się jako studenciarski tupet wystawiania gołego zadka jako erzatz "Sztuki" - a mówimy o sztuce poetyckiej;
jednym słowem - smarkateria;
J.S
To już zależy od opowiadacza. Ja z kolei nie siedzę w poezji i choć sporo rzeczy podoba mi się instynktownie, to - jako laik - nie chcę dawać nierzeczowych komentarzy, albo lakoniczno-błahych: fajne, super, w kuper.
JS: w mordę, jeszcze nikt mi nie mówił, żem z facjaty podobny do dupy. Proponuję obejrzeć kreskówkowy odcinek "Kubusia Puchatka", gdzie Tygrysek nazywa poezję "puchezją".
Anna Świderska.;
- nie - nie czytałem; proszę o adres to przeczytam - chcę zrozumieć kontekst;
ja niczego nie neguję ad-hock, ja tylko odróżniam sztukę poetycką od pseudosztuki, instalacji i heppeningów;
manifesty niewiele mają wspólnego z poezją;
podobnie oświadczenia kulinarno-dietetyczne;
Amen
J.S
dla wyjanienia - moja niechęć do "izmów" bierze się z marksizmu, leninizmu, i.t.p...i.t.d...więc także i do konsumpcjonizmu jako pojęcia wysmażonego przez wykształciuchów mam dystans kilkunastu parseków...
no - taka awersja...
J.S
JS: Wierzę, ja to traktuję przecież prześmiewczo, co - mam nadzieję - widać i słychać. Dla młodszych klikaczy jestem gotów nawet dodać emotikon w tytule, albo sitcomowy śmiech w tle.
Wanda Szczypiorska.;
"pan" Jacek widział setki instalacji, także instalacji wideo - ale że ma zdrowy dystans preferuje akcję tylko w teatrze i w filmie, w sztuce filmowej;
reszta postrzegana jest przeze mnie (wolno protestować) jako tanią, bazarową sztukę spod znaku reklamy nazwiska autora - Kraków "karmił" instalacjami od roku 1978, czyli od "występów" Artysty Beresia...przejadło się i czka się i mam cofkę...młodzi mogą się tym podniecać, mnie to mierzi...
J.S
JS- Panie Jacku, Pana zdanie. Osobiście, jak coś mi się wydaje błahe i byle jakie - nie komentuję. Szkoda zdrowia, a z czasem człowiek zaczyna je sobie cenić. Właśnie takie przytyki uważam za gównażerię, często jest to po prostu chęć dowartościowania się, przelania goryczy na innych. Ten świat jest do tego stopnia opanowany przez bylejakość, że (wirtualna na dodatek) z nim, nie ma sensu. Dał Pan prztyczka koledze barthkowskiemu za wiersz, który śmierdzi, a Pana japonki też nie pachną. Taka tania tandeta z chińskiego marketu. Myśl przewodnia: Japonki - kobiety, japonki klapki. Równie dobrze można: chciałem zaśpiewać "Mazurek Dąbrowskiego", a wyszedł mi zakalec Sojana. Niech się Pan obraża do woli. To taka dobra, polska cecha.
Mogą być i negatywne, ja się nie obrażam. Jak ktoś nie ma poczucia humoru, to mu i medycyna naturalna (ziołolecznictwo - w młodzieżowym slangu) nie pomoże: )
Tych, którzy wzięli sobie to marne wystąpienie za bardzo do serca, odsyłam do dziennika (na profilu rzecz jasna, nie w telewizji), gdzie kilka słów wyjaśnienia.
Adrianie świetnie recytujesz.Wiersz trafił. Obejrzałem tez twój występ - elegancki facet w muszce i w waciakach:):)
zgłoś
a więc, wiem już co to jest PostKonsumpcjonizm.
zgłoś
No, to w sumie żaden wiersz, tylko taka niby definicja niby grupy twórczej. Po prostu chciałem skorzystać z możliwości tego portalu i dodać coś wizualnego.
zgłoś
tak myślałam. i fajnie wyszło.
zgłoś
Gdzie ten wystep w muszce? Też chcę zobaczyć
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=zQaW4NSzOUw
zgłoś
Coś pocięło komentarz: http://www.youtube.com/watch?v=zQaW4NSzOUw
zgłoś
Właśnie dostałam cynk od Jarka. Youtube ogladam niestety dopiero po północy, kiedy mam nielimitowany internet . Musze poczekać.
zgłoś
Z przyjemnościa sobie Pana OBEJRZAŁAM, panie Adrianie. A ponieważ mam wolny internet i youtube się długo ładuje mogłam sobie Pana obejrzeć w różnych zatrzymanych pozach
zgłoś
:) ruchu scenicznego to tam w sumie za wiele nie było, więc możliwe że ta wersja niewiele odbiegała od oryginału. W planach miałem i mimikę i gestykulację, ale amatorskie nieobycie ze sceną pozwoliło tylko na przedszkolne wymachiwanie rączkami.
zgłoś
Ale jakie Adrianie!
zgłoś
robi wrażenie:-)
zgłoś
Ale śpiew! Co za skala!
zgłoś
Ania: Pełna Dogma - kamera z ręki, jak u Von Triera (a właściwie aparat cyfrowy). Ale do wnętrza mam sentyment, bo to moja nieodżałowana pracownia, w której dobrze się pisało i która była takim swoistym miejscem dyskusyjnym, przy okazji odwiedzin proszonych gości. W tamtym miejscu czas jakby się zatrzymał, nawet pobliskie ulice nosiły niespotykane raczej dzisiaj nazwy: Traktorzystów i Gagarina. No i było arcyciekawe sąsiedztwo, z sąsiadem-moczymordą-złodziejaszkiem na czele, ale i przy okazji niezgorszym malarzem, który kiedyś napisał podanie do opieki społecznej z prośbą o zapomogę na kremację i urnę, bo za te marne grosze, które otrzymuje sukcesywnie umiera z głodu.
zgłoś
Adrianie, zazdroszczę takiej pracowni, wydaje się być najlepszym miejscem do budowania i rozwijania, warsztat:) Ulice, mieszkam nieopodal Gagarina - jeszcze u mnie spotykana; sąsiedzi - prawdziwe życie i z pewnością niejedna inspiracja dla Ciebie.
zgłoś
Wanda: e tam skala, raczej skaza. Falset to zupełnie nie wszedł, za wysoko poszedłem, zamiast sobie czysto piskać w średnich rejestrach. Na pocieszenie mogłem rozpowiadać wkoło, że dałem plamę, bo nie jestem kastratem: )
zgłoś
Komentarz dla Ani, to miniopowiadanie z doskonałą puentą
zgłoś
Pani Wando, zgadzam się, czytałam także inne na liter, podobają mi się.pozdrawiam śpiew, zajmuję się nim zawodowo także, więc tym bardziej wrażenie:)
zgłoś
Ania: To już nieaktualne, niestety. Teraz bardziej burżuazyjne klimaty. Taka burżuazja wschodnioeuropejska - blok z wielkiej płyty w "dobrej" dzielnicy. No i się zaczęło - stukanie w rury, pozwy o zalanie mieszkania, z czwartego piętra na pierwsze, omijając dwa po drodze. Prawie jak u Barei.
zgłoś
:-) to dalszy ciąg opowiadania?:) jeśli prawie jak u Barei to znaczy, że jest dobrze mimo wszystko
zgłoś
A: Pani Wanda przesadza. Jakie tam opowiadanie? Opowiadanie to jest dopiero wtedy, jak się przeżytą sytuację opowie czterdziestej czwartej osobie. Pozostali słuchacze są tylko po drodze i wysłuchują wersji niedoskonałej, jeszcze nie do końca podretuszowanej. Najgorzej ma pierwszy: musi wysłuchiwać szczerej prawdy: )
zgłoś
Pani Wanda nie przesadza, widzi, czuje.. muszę się bardziej pochylić nad opowiadaniami i prozą generalnie, mam braki przez grzebanie w poezji (i naukę ). myślę, że pierwszy ma najlepiej:)
zgłoś
"postkonsumcjonizm" w tym tu wydaniu jawi mi się jako studenciarski tupet wystawiania gołego zadka jako erzatz "Sztuki" - a mówimy o sztuce poetyckiej; jednym słowem - smarkateria; J.S
zgłoś
To już zależy od opowiadacza. Ja z kolei nie siedzę w poezji i choć sporo rzeczy podoba mi się instynktownie, to - jako laik - nie chcę dawać nierzeczowych komentarzy, albo lakoniczno-błahych: fajne, super, w kuper.
zgłoś
JS: w mordę, jeszcze nikt mi nie mówił, żem z facjaty podobny do dupy. Proponuję obejrzeć kreskówkowy odcinek "Kubusia Puchatka", gdzie Tygrysek nazywa poezję "puchezją".
zgłoś
Anna Świderska.; - nie - nie czytałem; proszę o adres to przeczytam - chcę zrozumieć kontekst; ja niczego nie neguję ad-hock, ja tylko odróżniam sztukę poetycką od pseudosztuki, instalacji i heppeningów; manifesty niewiele mają wspólnego z poezją; podobnie oświadczenia kulinarno-dietetyczne; Amen J.S
zgłoś
ale przecież autor sam nie nazywa swojej filmikowej wypowiedzi poezją. dobra, nie wtrącam się skoro zapadł Pański Amen.
zgłoś
JS: To już pana rozróżnienie. Ja raczej rozróżniam dobrych autorów od pseudoautorów. Zdarzają się i wartościowe instalacje i happeningi.
zgłoś
dla wyjanienia - moja niechęć do "izmów" bierze się z marksizmu, leninizmu, i.t.p...i.t.d...więc także i do konsumpcjonizmu jako pojęcia wysmażonego przez wykształciuchów mam dystans kilkunastu parseków... no - taka awersja... J.S
zgłoś
Oczywiście - powinno być "dla wyjaśnienia" - ach te literufki!
zgłoś
JS: Wierzę, ja to traktuję przecież prześmiewczo, co - mam nadzieję - widać i słychać. Dla młodszych klikaczy jestem gotów nawet dodać emotikon w tytule, albo sitcomowy śmiech w tle.
zgłoś
Ciekawe, czy pan Jacek widział instalacie Bill-ego Viola. Pewno nie. Więc nic nie wie o sztuce instalacji wideo
zgłoś
JS; ale czy nieuleczalna niechęć do "izmów" obejmuje też katechizm, monoteizm, heteroseksualizm? Dalibóg nie.
zgłoś
Wanda Szczypiorska.; "pan" Jacek widział setki instalacji, także instalacji wideo - ale że ma zdrowy dystans preferuje akcję tylko w teatrze i w filmie, w sztuce filmowej; reszta postrzegana jest przeze mnie (wolno protestować) jako tanią, bazarową sztukę spod znaku reklamy nazwiska autora - Kraków "karmił" instalacjami od roku 1978, czyli od "występów" Artysty Beresia...przejadło się i czka się i mam cofkę...młodzi mogą się tym podniecać, mnie to mierzi... J.S
zgłoś
wyjątkowo się zgodzę
zgłoś
Jak nie będzie "pana" to ja sie zanadto spoufalę
zgłoś
JS- Panie Jacku, Pana zdanie. Osobiście, jak coś mi się wydaje błahe i byle jakie - nie komentuję. Szkoda zdrowia, a z czasem człowiek zaczyna je sobie cenić. Właśnie takie przytyki uważam za gównażerię, często jest to po prostu chęć dowartościowania się, przelania goryczy na innych. Ten świat jest do tego stopnia opanowany przez bylejakość, że (wirtualna na dodatek) z nim, nie ma sensu. Dał Pan prztyczka koledze barthkowskiemu za wiersz, który śmierdzi, a Pana japonki też nie pachną. Taka tania tandeta z chińskiego marketu. Myśl przewodnia: Japonki - kobiety, japonki klapki. Równie dobrze można: chciałem zaśpiewać "Mazurek Dąbrowskiego", a wyszedł mi zakalec Sojana. Niech się Pan obraża do woli. To taka dobra, polska cecha.
zgłoś
...:-) :-)
zgłoś
*walka z nim (bo mi słowo wcięło)
zgłoś
więc skoro nikt się już nie przejmuje i nie traci zdrowia, zreasumujmy: prawie wszystkie głosy przychylne filmikowi Adriana:-)
zgłoś
Mogą być i negatywne, ja się nie obrażam. Jak ktoś nie ma poczucia humoru, to mu i medycyna naturalna (ziołolecznictwo - w młodzieżowym slangu) nie pomoże: )
zgłoś
Podoba mi się pomysł i praca z terminem, ale z kamerą już sobie pan tak dobrze nie radzi. Może warto dać szanśe MP3?:)
zgłoś
Co za dyskusja ! Antykonsumpcyjna:) Czyta się ze smakiem:):)Z drobiną absmaku też:):)
zgłoś
Tych, którzy wzięli sobie to marne wystąpienie za bardzo do serca, odsyłam do dziennika (na profilu rzecz jasna, nie w telewizji), gdzie kilka słów wyjaśnienia.
zgłoś
nie ten tembr glosu
zgłoś