2 february 2011

video
poems

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

Jarosław Trześniewski
2 february 2011 at 00:12

Adrianie świetnie recytujesz.Wiersz trafił. Obejrzałem tez twój występ - elegancki facet w muszce i w waciakach:):)

report

JoT Eff
2 february 2011 at 00:18

a więc, wiem już co to jest PostKonsumpcjonizm.

report

Adrian Hyrsz
2 february 2011 at 00:32

No, to w sumie żaden wiersz, tylko taka niby definicja niby grupy twórczej. Po prostu chciałem skorzystać z możliwości tego portalu i dodać coś wizualnego.

report

JoT Eff
2 february 2011 at 00:34

tak myślałam. i fajnie wyszło.

report

Wanda Szczypiorska
3 february 2011 at 09:05

Gdzie ten wystep w muszce? Też chcę zobaczyć

report

Adrian Hyrsz
3 february 2011 at 10:09

http://www.youtube.com/watch?v=zQaW4NSzOUw

report

Adrian Hyrsz
3 february 2011 at 10:14

Coś pocięło komentarz: http://www.youtube.com/watch?v=zQaW4NSzOUw

report

Wanda Szczypiorska
3 february 2011 at 10:17

Właśnie dostałam cynk od Jarka. Youtube ogladam niestety dopiero po północy, kiedy mam nielimitowany internet . Musze poczekać.

report

Wanda Szczypiorska
4 february 2011 at 00:22

Z przyjemnościa sobie Pana OBEJRZAŁAM, panie Adrianie. A ponieważ mam wolny internet i youtube się długo ładuje mogłam sobie Pana obejrzeć w różnych zatrzymanych pozach

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 18:03

:) ruchu scenicznego to tam w sumie za wiele nie było, więc możliwe że ta wersja niewiele odbiegała od oryginału. W planach miałem i mimikę i gestykulację, ale amatorskie nieobycie ze sceną pozwoliło tylko na przedszkolne wymachiwanie rączkami.

report

Jarosław Trześniewski
4 february 2011 at 21:49

Ale jakie Adrianie!

report

stateless
4 february 2011 at 18:07

robi wrażenie:-)

report

Wanda Szczypiorska
4 february 2011 at 18:16

Ale śpiew! Co za skala!

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 18:22

Ania: Pełna Dogma - kamera z ręki, jak u Von Triera (a właściwie aparat cyfrowy). Ale do wnętrza mam sentyment, bo to moja nieodżałowana pracownia, w której dobrze się pisało i która była takim swoistym miejscem dyskusyjnym, przy okazji odwiedzin proszonych gości. W tamtym miejscu czas jakby się zatrzymał, nawet pobliskie ulice nosiły niespotykane raczej dzisiaj nazwy: Traktorzystów i Gagarina. No i było arcyciekawe sąsiedztwo, z sąsiadem-moczymordą-złodziejaszkiem na czele, ale i przy okazji niezgorszym malarzem, który kiedyś napisał podanie do opieki społecznej z prośbą o zapomogę na kremację i urnę, bo za te marne grosze, które otrzymuje sukcesywnie umiera z głodu.

report

stateless
4 february 2011 at 18:35

Adrianie, zazdroszczę takiej pracowni, wydaje się być najlepszym miejscem do budowania i rozwijania, warsztat:) Ulice, mieszkam nieopodal Gagarina - jeszcze u mnie spotykana; sąsiedzi - prawdziwe życie i z pewnością niejedna inspiracja dla Ciebie.

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 18:28

Wanda: e tam skala, raczej skaza. Falset to zupełnie nie wszedł, za wysoko poszedłem, zamiast sobie czysto piskać w średnich rejestrach. Na pocieszenie mogłem rozpowiadać wkoło, że dałem plamę, bo nie jestem kastratem: )

report

Wanda Szczypiorska
4 february 2011 at 18:35

Komentarz dla Ani, to miniopowiadanie z doskonałą puentą

report

stateless
4 february 2011 at 18:43

Pani Wando, zgadzam się, czytałam także inne na liter, podobają mi się.pozdrawiam śpiew, zajmuję się nim zawodowo także, więc tym bardziej wrażenie:)

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 18:41

Ania: To już nieaktualne, niestety. Teraz bardziej burżuazyjne klimaty. Taka burżuazja wschodnioeuropejska - blok z wielkiej płyty w "dobrej" dzielnicy. No i się zaczęło - stukanie w rury, pozwy o zalanie mieszkania, z czwartego piętra na pierwsze, omijając dwa po drodze. Prawie jak u Barei.

report

stateless
4 february 2011 at 18:49

:-) to dalszy ciąg opowiadania?:) jeśli prawie jak u Barei to znaczy, że jest dobrze mimo wszystko

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 18:56

A: Pani Wanda przesadza. Jakie tam opowiadanie? Opowiadanie to jest dopiero wtedy, jak się przeżytą sytuację opowie czterdziestej czwartej osobie. Pozostali słuchacze są tylko po drodze i wysłuchują wersji niedoskonałej, jeszcze nie do końca podretuszowanej. Najgorzej ma pierwszy: musi wysłuchiwać szczerej prawdy: )

report

stateless
4 february 2011 at 19:05

Pani Wanda nie przesadza, widzi, czuje.. muszę się bardziej pochylić nad opowiadaniami i prozą generalnie, mam braki przez grzebanie w poezji (i naukę ). myślę, że pierwszy ma najlepiej:)

report

Jacek Sojan
4 february 2011 at 19:07

"postkonsumcjonizm" w tym tu wydaniu jawi mi się jako studenciarski tupet wystawiania gołego zadka jako erzatz "Sztuki" - a mówimy o sztuce poetyckiej; jednym słowem - smarkateria; J.S

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 19:11

To już zależy od opowiadacza. Ja z kolei nie siedzę w poezji i choć sporo rzeczy podoba mi się instynktownie, to - jako laik - nie chcę dawać nierzeczowych komentarzy, albo lakoniczno-błahych: fajne, super, w kuper.

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 19:15

JS: w mordę, jeszcze nikt mi nie mówił, żem z facjaty podobny do dupy. Proponuję obejrzeć kreskówkowy odcinek "Kubusia Puchatka", gdzie Tygrysek nazywa poezję "puchezją".

report

Jacek Sojan
4 february 2011 at 19:19

Anna Świderska.; - nie - nie czytałem; proszę o adres to przeczytam - chcę zrozumieć kontekst; ja niczego nie neguję ad-hock, ja tylko odróżniam sztukę poetycką od pseudosztuki, instalacji i heppeningów; manifesty niewiele mają wspólnego z poezją; podobnie oświadczenia kulinarno-dietetyczne; Amen J.S

report

stateless
4 february 2011 at 19:25

ale przecież autor sam nie nazywa swojej filmikowej wypowiedzi poezją. dobra, nie wtrącam się skoro zapadł Pański Amen.

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 19:23

JS: To już pana rozróżnienie. Ja raczej rozróżniam dobrych autorów od pseudoautorów. Zdarzają się i wartościowe instalacje i happeningi.

report

Jacek Sojan
4 february 2011 at 19:27

dla wyjanienia - moja niechęć do "izmów" bierze się z marksizmu, leninizmu, i.t.p...i.t.d...więc także i do konsumpcjonizmu jako pojęcia wysmażonego przez wykształciuchów mam dystans kilkunastu parseków... no - taka awersja... J.S

report

Jacek Sojan
4 february 2011 at 19:28

Oczywiście - powinno być "dla wyjaśnienia" - ach te literufki!

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 19:31

JS: Wierzę, ja to traktuję przecież prześmiewczo, co - mam nadzieję - widać i słychać. Dla młodszych klikaczy jestem gotów nawet dodać emotikon w tytule, albo sitcomowy śmiech w tle.

report

Wanda Szczypiorska
4 february 2011 at 19:36

Ciekawe, czy pan Jacek widział instalacie Bill-ego Viola. Pewno nie. Więc nic nie wie o sztuce instalacji wideo

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 19:38

JS; ale czy nieuleczalna niechęć do "izmów" obejmuje też katechizm, monoteizm, heteroseksualizm? Dalibóg nie.

report

Jacek Sojan
4 february 2011 at 19:45

Wanda Szczypiorska.; "pan" Jacek widział setki instalacji, także instalacji wideo - ale że ma zdrowy dystans preferuje akcję tylko w teatrze i w filmie, w sztuce filmowej; reszta postrzegana jest przeze mnie (wolno protestować) jako tanią, bazarową sztukę spod znaku reklamy nazwiska autora - Kraków "karmił" instalacjami od roku 1978, czyli od "występów" Artysty Beresia...przejadło się i czka się i mam cofkę...młodzi mogą się tym podniecać, mnie to mierzi... J.S

report

Nesca
4 february 2011 at 21:57

wyjątkowo się zgodzę

report

Wanda Szczypiorska
4 february 2011 at 19:59

Jak nie będzie "pana" to ja sie zanadto spoufalę

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 20:01

JS- Panie Jacku, Pana zdanie. Osobiście, jak coś mi się wydaje błahe i byle jakie - nie komentuję. Szkoda zdrowia, a z czasem człowiek zaczyna je sobie cenić. Właśnie takie przytyki uważam za gównażerię, często jest to po prostu chęć dowartościowania się, przelania goryczy na innych. Ten świat jest do tego stopnia opanowany przez bylejakość, że (wirtualna na dodatek) z nim, nie ma sensu. Dał Pan prztyczka koledze barthkowskiemu za wiersz, który śmierdzi, a Pana japonki też nie pachną. Taka tania tandeta z chińskiego marketu. Myśl przewodnia: Japonki - kobiety, japonki klapki. Równie dobrze można: chciałem zaśpiewać "Mazurek Dąbrowskiego", a wyszedł mi zakalec Sojana. Niech się Pan obraża do woli. To taka dobra, polska cecha.

report

stateless
4 february 2011 at 20:11

...:-) :-)

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 20:04

*walka z nim (bo mi słowo wcięło)

report

stateless
4 february 2011 at 20:12

więc skoro nikt się już nie przejmuje i nie traci zdrowia, zreasumujmy: prawie wszystkie głosy przychylne filmikowi Adriana:-)

report

Adrian Hyrsz
4 february 2011 at 20:18

Mogą być i negatywne, ja się nie obrażam. Jak ktoś nie ma poczucia humoru, to mu i medycyna naturalna (ziołolecznictwo - w młodzieżowym slangu) nie pomoże: )

report

Nesca
4 february 2011 at 21:56

Podoba mi się pomysł i praca z terminem, ale z kamerą już sobie pan tak dobrze nie radzi. Może warto dać szanśe MP3?:)

report

Jarosław Trześniewski
4 february 2011 at 21:58

Co za dyskusja ! Antykonsumpcyjna:) Czyta się ze smakiem:):)Z drobiną absmaku też:):)

report

Adrian Hyrsz
5 february 2011 at 10:31

Tych, którzy wzięli sobie to marne wystąpienie za bardzo do serca, odsyłam do dziennika (na profilu rzecz jasna, nie w telewizji), gdzie kilka słów wyjaśnienia.

report

Szel
17 october 2011 at 01:22

nie ten tembr glosu

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register