22 marca 2017

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Radiacja

z nudów rozdrapuję chmury. przez rany na wodzie
przecieka chłodne, październikowe słońce
 
chciałbym pójść na wieś, wykrzyczeć 
jak szaleńczo cię kocham
ale czuję, że jestem złudzeniem optycznym
kimś między zorzą a błędnym ogniem
widzialnym jedynie przez pryzmat
 
nikt nie uwierzyłby zwidowi na słowo
ludzie mijaliby z pół - pogardą, pół -zażenowaniem
 
chyba pragnę zbyt wiele
być może wolno mi jedynie milczeć
 
niewypowiedziane uczucia mutują, biały cień 
migocze przed oczami
 
rytuał zamarzania: im bliżej do zimy
tym bardziej czuję, jak pod skórą
rodzi się Coś. jest słodkie i święte 
 
krainy szczęścia, nieprzemierzone Antarktydy 
na których panuje wieczny upał
Oksymoronia, planeta z zapomnianej galaktyki
dwa wyrazy, po wypowiedzeniu których
nastanie wieczna wiosna
 
nie mów

xyz
22 marca 2017 o 21:37

oj zagięła Cię ta miłość Florian ;) a gdzie ten łobuz" sprzed kilu zaledwie lat ? po owocach poznamy co dalej , pozdrawiam

zgłoś

Florian Konrad
23 marca 2017 o 00:15

to aż tak widać? .......i dobrze, lepiej być kochanym, niż niekochanym. lepiej kochać, niż naprawiać wartburga. a łobuz jest, przyczajony tygrys, ukryty Flor :)

zgłoś

jeśli tylko
23 marca 2017 o 10:15

niee, wcale nie daje się zauważyć ;))))) Tigerze ;)

zgłoś

hossa
23 marca 2017 o 13:32

nieprzemierzone Antarktydy, na których panuje wieczny upał - ech, młodość, ech miłość, ech lotne stany :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się