|
| Florian Konrad |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (511) Proza (226) Dziennik (9) Fotografia (279) Grafika (73) Książki (14)
O autorze Znajomi (1) | |
z nudów rozdrapuję chmury. przez rany na wodzie
przecieka chłodne, październikowe słońce
chciałbym pójść na wieś, wykrzyczeć
jak szaleńczo cię kocham
ale czuję, że jestem złudzeniem optycznym
kimś między zorzą a błędnym ogniem
widzialnym jedynie przez pryzmat
nikt nie uwierzyłby zwidowi na słowo
ludzie mijaliby z pół - pogardą, pół -zażenowaniem
chyba pragnę zbyt wiele
być może wolno mi jedynie milczeć
niewypowiedziane uczucia mutują, biały cień
migocze przed oczami
rytuał zamarzania: im bliżej do zimy
tym bardziej czuję, jak pod skórą
rodzi się Coś. jest słodkie i święte
krainy szczęścia, nieprzemierzone Antarktydy
na których panuje wieczny upał
Oksymoronia, planeta z zapomnianej galaktyki
dwa wyrazy, po wypowiedzeniu których
nastanie wieczna wiosna
nie mów
oj zagięła Cię ta miłość Florian ;) a gdzie ten łobuz" sprzed kilu zaledwie lat ? po owocach poznamy co dalej , pozdrawiam
zgłoś
to aż tak widać? .......i dobrze, lepiej być kochanym, niż niekochanym. lepiej kochać, niż naprawiać wartburga. a łobuz jest, przyczajony tygrys, ukryty Flor :)
zgłoś
niee, wcale nie daje się zauważyć ;))))) Tigerze ;)
zgłoś
nieprzemierzone Antarktydy, na których panuje wieczny upał - ech, młodość, ech miłość, ech lotne stany :)
zgłoś