|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (72) Proza (2) Dziennik (47) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (2) O autorze Znajomi (134) | |
Zmiana sposobu prezentacji
no jak tak można nie dotrzymywać słowa
Nie tak się umawialiśmy Wanda*. Wiosną Mania z Matim mieli zobaczyć Ciebie nad Świdrem i Twoje wierne koty. Kto teraz będzie patrzył jak "ulubione" dzieciaki rosną i dokazują, jak Mania kokietuje aparat a Mati uwodzi oczami. Nie mogłem spać, tej nocy śniły mi się jakieś niedokończone obrazy. Teraz wydaje mi się, że śnię dalej, że to sen i że jak wstanę to Ty znowu się odezwiesz .... :(
Wanda* - Wanda Szczypiorska
"bez Ciebie"
"...Nie, nie żartuję, bardzo tęsknię i czuję
Że bez Ciebie umieram, powietrza mi brak..."
takie to moje dzisiaj za Tobą wychodzi z gardła
coś rozrywa się w środku zamyka na klucz
poetycka duszo śpiewaj nawet jeśli już Ciebie nie widać
rozpal w ciałach ogień i zamień na miłość
głuchą ciszę i wieczną tęsknotę
Kora
"... Nie, nie żartuję, bardzo tęsknię i czuję
Że bez Ciebie umieram, powietrza mi brak ..."
na silę chcą zrobić z Mani świętą
po pierwszej komunii jeszcze emocje nie opadły
a już sobotnie spotkania do drugiej w lodowatym zabytkowym kościele
i znowu szpital i kolejna angina
myślę czy Bóg chce aby dzieci jeżdziły na te spotkania
do nieogrzewanego kościoła
a może wołałby aby ksiądz ruszył dupę i poszedł do szkoły
i w ciepełku poznawał ich z Bozią w 21 wieku bez ascezy i stresu
ty w Horyńcu a my w naszym domu
pierwszy raz wirtualnie bujamy
rośnij duża i mądra nam co dnia
noce maluj we śnie kolorowo
urodziny dziewiąte od rana
jak szampany do góry strzelają
pocałunki tort i czekoladki
by marzenia się wszystkie spełniły
rośnij duża i piękna nam Maniu
i rozwijaj się jak kwiaty wiosną
latem słońcem bądź liściem jesienią
złotym śniegiem pamiętaj być zimą
sto lat zdrowia życzymy z Horyńcem
w grupie pierwszej Słoneczne Szczeniaki
w górę Manię z panią Elwirą bujamy
za dyplomy medale i chęci
za uśmiechy za płacz i za krzyki
za koncerty za taniec za wiersze
za wycieczki za szkołę
za wszystko i za więcej
a najbardziej za to że jesteś
znowu z puczem im nie wyszło
był i uciekł na maderę
znowu im koryto wyschło
cała polska z nich się śmieje
kijek z puszek zabrał wszystko
rzepki nie ma w trybunale
grzesiek uciekł do opola
kaczor karty im rozdaje
cyrk na kółkach w waszym sejmie
zwierząt w szopce nie zabraknie
kaczor kwacze mucha pieje
cała polska z was się śmieje
nie płacz kiedy odjadą
ze sejmu sami złodzieje
nie płacz niech idą w diabły
belzebub w króla się zmieni
Gdy byłem mały wierzyłem, że dzieci przynoszą bociany.
Pewnie dlatego tak bardzo czekałem na wiosnę .
Najpierw przylatywały żurawie.
W górze trudno było je odróżnić.
Były tak samo duże, tylko zamiast czerwieni czerń.
Z czasem nawet śniłem jak latam.
Równie wysoko trzepotałem rękoma niczym skrzydłami.
Gdy byłem mały wierzyłem, że będę szybszy niż mama.
Upewniałem się, kiedy widziałem pierwszy lecącego bociana.
Tata mówił, że chodzący oznacza powolność.
Szaryk bawił się z nimi w ganianego.
Ze mną i z wróblami też się bawił na podwórku.
Wiara w siebie i w to że jestem szybki pomagała mi uciekać rodzicom.
Zwłaszcza kiedy kroiłem skrzypce nożem.
Gdy byłem mały wierzyłem, że ktoś jest w środku i wydaje dźwięk.
Wtedy tak łatwo było, uwierzyć we wszystko.
pociągam nosem i cholera mnie bierze
szlag by to trafił te moje pisanie
żurawie co rok przylatują i szaryk wciąż szczeka
a szosy jak nie było tak nie ma
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
i serbinowskich błotach gdzie dzieci niczym czołgi
szły w natarciu tyle że do szkoły
która przepadła na sesji
ten sam bóg zesłał autobus na drogę
prawie krzyżową dla niego
podstawówka z gimnazjum mają frajdę
podskakują na siedzeniach jak by konno jeździł
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
suche lata ogłosił na kolejną kwartę
niespełnione marzenia zamknął mankiem
a szosy jak nie było tak nie ma
poetycko żyć każe ksiądz z wójtem
ze swoich urzędów co widzą się nocą
jak lokalne gwiazdy chodzą zbyt wysoko
wstyd się słońcu czerwienić za kogoś
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
powyrywał kamienie z unijnego bruku
może zaczną rzucać zamiast z pola zbierać
a szosy jak nie było tak nie ma
czas rozkwita za oknem
podgląda przyszłe czary mary
i kradnie bogu
co rok magnolie
tata nie zasiadł do wielkanocnego stołu
chociaż wcześniej niż zwykle wstawał obrzątać
umył się i pojechał do kościoła
przywieżć gości by nie szli po błocie
zwykle chodziłem pieszo pięć kilometrów
tego dnia jechaliśmy wozem ubranym odświętnie
ze mszy szybciej bo głodni i bardziej ciekawi
co komu tam przyniesie wesoły zajączek
zanim mama odmówiła modlitwę przed jedzeniem
zdążyliśmy potłuc wszystkie święcone jajka
wiedziałem że wygrywa te mniejsze i z czubkiem
później to już bigos i gorące kiełbaski
ciasto czekało na koniec aż się goście najedli
a kiedy już pili to mało widzieli jak znikały
smakołyki i dania świąteczne ze stołu
placek na drożdzach z rodzynkami był wodzem
chleb pieczony w piecu u babci wilskiej
pachniał i smakował jak żaden inny
słonina boczek i kiełbasy wisiały zbyt wysoko by sięgnąć
jednak nie na tyle aby nie dotknąć pamięcią ...
święta blisko już
pora zdobić jajka
można też tak sobie
jeszcze wodą
w lany poniedziałek
a po nim będzie lipiec
i skończę siedem lat
przyjedź do mnie
rozpalimy ognisko
narysujemy dom
a w nim szafę
z klocków aż do sufitu
dziękuję za bajkę
rysowanie obrazów jest fajne
namaluję ci też mazakami i kredkami
to nie będzie taki sam tylko inny
no na przykład że trochę zimy
słoneczko grzeje na niebie
szosa tam i ludzie i dzieciaki
taka tęcza no jeszcze tajemnica będzie
Iwonie Lifshes
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=794858643896689&set=a.280991118616780.59670.100001176822635&type=1&theater&notif_t=like
w tym problem że nie wiem jaki mam napisać wiersz
na dzień kobiet to bym chciała takiego króliczka w domu
króliczka i jeszcze konia takiego dorosłego
ogólnie to może jeszcze o tym i tamtym
i że nic nie przychodzi mi do głowy
nie dużo zjadłam kółek ale muszę mieć konia w domu
Mania w nocy nie idzie spać ( Mania)
będą jasełka
w anioła się przebiorę
mam piątki z plusem i szóstki
już mówię
w wakacje pojadę do cioci Miladory
jest fajna i nie widziałam Wawelu
jakby było lato ciepłe to zabiorę ją nad morze
i do Nesci
jeszcze chciałam podziękować Siseyowi
namalował piękne obrazy
ten ludzik do góry nogami
na mnie patrzy
dobra no
a pamiętasz
jak z lizakiem wychodzę na rower
jeszcze jedno słowo powiem
ten ten a ja mówiłam w ogóle o gospodarstwie
mogłabym doić krowy
i bym chciała mieć kury
łabędzie kaczki
konie konie bym chciała mieć
niedźwiedzie
misie
i być dorosła
dobranoc
