30 april 2022

poetry

poranna_kawa
poranna_kawa

Nieobecna

zajęta łataniem dziur w płucach ojca i w budżecie
domowym, omijała mnie wzrokiem. chyba byłam
bólem. jednym z pięciu.

gdy on umarł, skoczyłyśmy sobie do gardeł.
ona ostrymi zakazami. ja pozorną uległością nastolatki.
jej siła przytłaczała. dusiła pewność, że nie można mnie
kochać.

gdy urodziłam dzieci, jej strach stał się moim.
zrozumiałam. utkałam swój kokon, w który się wkradła,
gdy po latach weszła w rolę dziecka. wraz z zasłoną na oczach
narodziła się uległość. garda poszła w dół.

odeszła, nie chcąc być ciężarem.
nie wiem, czy zdążyłam powiedzieć wszystko.

jeśli tylko
1 may 2022 at 11:55

"jej siła przytłaczała, dusiła pewność" czy to ona (lub jej siła) dusiła pewność (tak wskazuje gramatyka, domyślne zachowanie podmiotu w zdaniu), czy raczej peelkę dusiła pewność? (wtedy należałoby napisać " dusiła mnie pewność" lub mnie dusiła pewność. pozdrawiam :)

report

Weronika
1 may 2022 at 17:47

Nikt nie rodzi się z umiejętnościami rodzicielskimi, za to prawie wszyscy boimy się o swoje dzieci, co – paradoksalnie – zamiast nas do nich zbliżać, często jeszcze bardziej nas od nich oddala.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register