Telefon.
Krótkie „tak”.
Dreszcz oczekiwania.
Kroki przed domem.
Szczekanie psa.
Stukanie do drzwi.
A potem już tylko radość
że jesteś przy mnie, całujesz mnie.
Rosnę w twoich ramionach
mam na imię szczęście.
Oplatasz mnie pajęczyną ruchów
one zmieniają rytm mojego życia
na dziś i na jutro.
Pojutrze znów zacznę czekać na ciebie.
Umierając z rozpaczy i samotności.
Rodząc się z nadziei na twój dotyk.
Fajnie, że przyszedł, szkoda, że poszedł. Nie wiem tylko czy ma sens pisać o tym w taki sposób. Wszystko jakieś nazbyt oczywiste. Nieciekawe.
report
nie wiem czemu ci sie nie podoba Waldku!!! co z tego ze widac oczywistosc, skoro to swietny wiersz:)
report
Chciałbym, Szel, być tutaj zaskoczonym przez choć jedno słowo. Bo to, że czasem ktoś do kogoś przychodzi, wyprawiają różne świństwa, jest im dobrze a potem za sobą tęsknią, to ja wiem i bez tego wiersza.
report
Wiersz poprawny, fajnie zaczyna się robić od trzeciej strofy, czwarta jest świetna:) Jeśli chodzi o przekaz i historię podpisuję się pod nim;)
report