11 november 2010

poetry

poranna_kawa
poranna_kawa

Jedna chwila

 
Telefon.
Krótkie „tak”.
Dreszcz oczekiwania.
 
Kroki przed domem.
Szczekanie psa.
Stukanie do drzwi.
 
A potem już tylko radość
że jesteś przy mnie, całujesz mnie.
Rosnę w twoich ramionach
mam na imię szczęście.
 
Oplatasz mnie pajęczyną ruchów
one zmieniają rytm mojego życia
na dziś i na jutro.
 
Pojutrze znów zacznę czekać na ciebie.
Umierając z rozpaczy i samotności.
Rodząc się z nadziei na twój dotyk.

Waldemar Kazubek
11 november 2010 at 14:09

Fajnie, że przyszedł, szkoda, że poszedł. Nie wiem tylko czy ma sens pisać o tym w taki sposób. Wszystko jakieś nazbyt oczywiste. Nieciekawe.

report

Szel
11 november 2010 at 17:13

nie wiem czemu ci sie nie podoba Waldku!!! co z tego ze widac oczywistosc, skoro to swietny wiersz:)

report

Waldemar Kazubek
12 november 2010 at 01:50

Chciałbym, Szel, być tutaj zaskoczonym przez choć jedno słowo. Bo to, że czasem ktoś do kogoś przychodzi, wyprawiają różne świństwa, jest im dobrze a potem za sobą tęsknią, to ja wiem i bez tego wiersza.

report

Wiktoria Danielewicz
12 november 2010 at 11:00

Wiersz poprawny, fajnie zaczyna się robić od trzeciej strofy, czwarta jest świetna:) Jeśli chodzi o przekaz i historię podpisuję się pod nim;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register