7 października 2010

poezja

skomasowana
skomasowana

I stoję twarzą i mówię wierszem

Już nie ma Bożenki, tego kurczątka w skorupce
z dżinsu - wykluła się w przestrzeń.
Krystyna jest - w ciemnej barwie ochronnej
jak brzoza - smuklejsza i wyższa o pół korony
cierniowej po mężu.

Więc jak to będzie?

Moje słowa po słowach
Papieża
przewracanych kartami młodej pamięci?

Jak to będzie?

Mój wiersz może nie być na miejscu
i cienie kłaść na źrenice obecnych.
Mogę drżeć od kolan po dłonie
przez gardło ściśnięte.

I jak to będzie?

Może mnie nie poproszą, gdy bokiem
stanę na końcu
gdy czegoś będę szukać w torebce
może przeoczą - nie wywołają na środek.

Może nie spłonę - doszczętnie...

skomasowana
8 października 2010 o 09:22

czasem wydumam coś na początek, żeby przyciągnąć oko czytelnika, ale tym razem tak czułam w tytule

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
11 października 2010 o 10:29

Bardzo ciekawy wiersz:) Jestem zachwycona, czuję jakby był i o mnie:) Pozdrawiam:)

zgłoś

skomasowana
11 października 2010 o 12:25

dziękuję Anno, że podoba się mój wiersz. czytam Twoje również, tylko niezbyt często komentuję, bo za bardzo się nie znam - bardziej czuję intuicyjnie prawdziwość przekazu innych i to cenię w poezji// pozdraviam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się