I stoję twarzą i mówię wierszem
Już nie ma Bożenki, tego kurczątka w skorupce
z dżinsu - wykluła się w przestrzeń.
Krystyna jest - w ciemnej barwie ochronnej
jak brzoza - smuklejsza i wyższa o pół korony
cierniowej po mężu.
Więc jak to będzie?
Moje słowa po słowach
Papieża
przewracanych kartami młodej pamięci?
Jak to będzie?
Mój wiersz może nie być na miejscu
i cienie kłaść na źrenice obecnych.
Mogę drżeć od kolan po dłonie
przez gardło ściśnięte.
I jak to będzie?
Może mnie nie poproszą, gdy bokiem
stanę na końcu
gdy czegoś będę szukać w torebce
może przeoczą - nie wywołają na środek.
Może nie spłonę - doszczętnie...
czasem wydumam coś na początek, żeby przyciągnąć oko czytelnika, ale tym razem tak czułam w tytule
zgłoś
Bardzo ciekawy wiersz:) Jestem zachwycona, czuję jakby był i o mnie:) Pozdrawiam:)
zgłoś
dziękuję Anno, że podoba się mój wiersz. czytam Twoje również, tylko niezbyt często komentuję, bo za bardzo się nie znam - bardziej czuję intuicyjnie prawdziwość przekazu innych i to cenię w poezji// pozdraviam
zgłoś