13 december 2010

poetry

Hefajstos44
Hefajstos44

Bez strachu

Już się nie boję niczego co przyjdzie,
Żadnej słabości, nie jestem Batmanem,
I żadnej chmury co na niebo wyjdzie,
Będę swych losów własnym atamanem.
 
Pójdę swą drogą z cnotami zbratany,
Miłości, dobra rycerz codzienności,
I z Bogiem dobrym puszczę się dziś w tany,
W spokoju ducha, w jego niezmienności.
 
Poczekam wiernie na to co w tej drodze,
Spotka mnie jutro, pojutrze, za lata,
Pomyślę ciepło o kulawej nodze,
I się z mą miłą na zawsze pobratam.
 
Otwarte oczy i serce otwarte,
Niechaj mnie niosą w codzienności plany,
A słowa w czyny co nie są wytarte,
Się obracają. Los wszak niezbadany.

Margot
13 december 2010 at 22:42

A może tak w ostatniej zwrotce: Otwarte oczy i serce otwarte,/Niechaj mnie niosą w codzienności plany./A słowa w czyny co nie są wytarte,/Niech obracają. Los wszak niezbadany. A wiersz mi się podoba :)

report

Hefajstos44
18 december 2010 at 04:38

Dziękuję za podpowiedź:) pozdrawiam

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register