29 april 2019

poetry

Yaro
Yaro

czuję zapach ulicy

samotnie tutaj powiew wiatru 
szmer papierków rozbite szkło 
odwieszona słuchawka dotykał ją ktoś 
czarny pies pożera resztki 
śmietnik wielki opancerzony wóz 
 
noc spowiła serce rozdarte na pół
na ogrodzeniu luźny drut 
kawałek materiału faluje 
wiatr podnieca ogień 
betonowe bloki bez świateł w oknach
nastaje mrok w ludzkich duszach 
 
budzi się zło sąsiad patrzy 
przykuwa mnie jego wzrok
do starej spróchniałej ławki 
wyjmuję papierosa z rozdartej paczki
siwy dym jak twoje włosy 
wije się wzdłuż palców 
żółtych od nikotyny 
 
zapadam się w otchłani
wbijam w siebie ból 
wracając wspomnieniami do dni 
w których łatwiej żyło się nam 
 
jak śnić gdy niepokój w dłoniach drży
głucho puste noce
niepewne dni

alt art
29 april 2019 at 17:52

wiatr tani afrodyzjak..

report

Yaro
29 april 2019 at 20:43

aż czuję go tutaj -(

report

Yaro
29 april 2019 at 20:44

dzięki.pozdrwiam

report

Yaro
29 april 2019 at 20:44

lub pozdro

report

alt art
30 april 2019 at 09:38

moja religia dopuszcza wyłącznie alternatywę rozłączną zwaną w szemranym towarzystwie ekskluzją..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register