Poetry

janusz pyzinski
PROFILE About me Friends (4) Poetry (40)



20 june 2011

krajobraz znikąd

krajobraz pelargonii cierpliwie rozsupłuje sznurówki okien
cień Chrystus przybity do krzyża nad drzwiami z wytartym grzbietem
kot wydeptuje skarpetki na drugą stronę mruczenia na śnieżnym
płótnie ściany kilim malw i pielgrzymi szlak słodkiego zmeczenia
pątników z odległej pasieki w zakurzone smugi słońca

kamień podpiera starość węgła ojciec posadził jeszcze jedną jabłoń
i choć mięta nie pachnie już zdrowiem cisza zasiana makiem
wspomina gwarne popołudnia gdy dom wypełniał się świergotem
zwołującym rozproszone niebo droższe od własnego oddechu

dlaczego tyle musiało się zdarzyć by nie stało się nic co by mogło
zawrócić tęsknotę z drogi wstecz do zbawczych brzegów przypomnienia
gdzie stary płot wita wciąż rozkołysane pąki marzeń jak obraz światła
niedomalowany to co nieważne takie ważne takie ważne jest teraz rodzinny stół
opasujący każdą z naszych rozmów tu potem już znikąd nie przyjedziesz




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register