9 june 2021

poetry

Pi.
Pi.

ciepło, prawie czerwiec

zmierzch. pożadanie wisi w powietrzu. ma własną częstotliwość,
sens utrzymania gatunku przy sytym życiu i desperację apetytu
na rozpulsowane pod skórą nuty spełnienia. banzai! banzai!

jeszcze jestem nieświadomy. jeszcze tlę się w mokrym mroku
jak pochodnia. wysyłam sygnały "bierz mnie, bierz tu i teraz"
pokonałaś ciemne labirynty, sekwencje pułapek i sam strach,

więc nie stanie ci na przeszkodzie byle rozgarnianie wiatru
w trybie very slow motion. może jeszcze tego nie czujesz,
ale ja już uległem. nadstawiam ten drugi - tłustszy biceps.

rozpoczyna się wojna postu z karnawałem. szlachetna żądza
czy prostacki głód? brzęczenie, że "chciałabym, a wciąż się
boję"? im dłużej będziesz się wahać, tym celniej trafi packa.

alt art
9 june 2021 at 13:33

na co taki powiew zmian, skoro brak wyobraźni, która wytworzy lepszy strach..

report

jeśli tylko
9 june 2021 at 14:12

zapach, silniejszy od feromonów..

report

violetta
9 june 2021 at 16:05

prawie lato, ładna forma wiersza.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register