16 april 2019

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Rok wygaszonego słońca

 
Zacznijmy od: cała para poszła w las.
 
Do wszystkich bełkotliwych wypowiedzi zobowiązuje
hasło znane od dzieciństwa, 48 punktów na marginesie
księgi metrykalnej: życie zabija – rzuć teraz.
Tylko porad nie udzielają pod żadnym z numerów.
 
Na początku była kropka skoro zawsze będzie na końcu.
 
Doomsday – jak mawiają Amerykanie zawsze skłonni
do uproszczeń w etymologi. Zresztą niewiara w ludzi
na księżycu to lekka przesada. Choćby nawet sceptycyzm 
był wyssany wraz z szorstkim dotykiem bezimiennego ojca.
 
Zakończmy na: muchy spacerują po skórze.
 
Ta rozpięta na ramie pustego okna od wszystkich mieszkań,
w których nigdy nie wyszeptywano zaklęć nad kociołkiem.
Pełnym gęstej zupy jarzynowej. Albo żeby słowo się stało
choćby na ułomek, ten ukuty od ułomności, sekundy. 

alt art
16 april 2019 at 16:04

okno z widokiem natrętnych objawień..

report

jeśli tylko
17 april 2019 at 09:57

poczucie bezradności nawet w słońcu..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register