24 february 2019

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Gra w kolory

 
Na początek białe
słońce w szklance po koglu - moglu,
z zabójczą ilością cukru, na przynętę
dla słodkich idiotek.
 
W środku czarne
w szufladzie, czeka na swoje
wzejście zza warstwy
niepocerowanych skarpet.
 
Chociaż dziury dają komfort
chodzenia po cienkim.
Lodzie, szkle, napięciu powierzchni
i co jeszcze wymarzą sobie miłośnicy.
 
Całej palety zaniedbań i zmilczeń,
w jednym ciągu, zgoła niematematycznym.
Czyli pora na kuranty, wybijające kwadrans
po ujęciu pędzla.
 
Na koniec akwarela,
obraz, bez podobieństwa. Sześć tysięcy
warstw werniksu na zwoju
roślinnego pochodzenia.

alt art
25 february 2019 at 09:43

liryk palety niezrównany, improwizator kolorysta jakże subtelny..

report

jeśli tylko
25 february 2019 at 10:50

bo gdyby tak akwarela na pergaminie..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register