30 august 2013

30 august 2013, friday ( american history x )

Postanowiłem założyć bloga.
Takiego, którego ktoś przeczyta, ma się rozumieć. Czyli prozą.
Czyli tak, jak nie potrafię.
Nie potrafię, nie tylko pod względem merytorycznym (zwięzły, albo nawet rozwiązły tekst o czymś; początek, koniec, a może, kto wie, rozwinięcie; zero mowy wiązanej), ja nie potrafię utrzymać względnie zgodnej z normami Unii formy. To dosyć zabawne, tak patrzeć, jak w miarę pisania wszystko najpierw się rozjeżdża i autor zaczyna błądzić po obrazkach
(a dobrzy jesteśmy w obrazkach, ale akurat nie mamy pod ręką żadnego). potem znikają Wersaliki. wersaliki, wiadomo, rozpraszają. następnie ciężko, coraz ciężej, skupić się na tym, czy przed gdyż przecinek i czy przed czy tak samo czy inaczej (uff).
hmm ze średnikami może być trochę lepiej; ze średnikami może być trochę gorzej.
kropki mają w sobie coś nieprzyjemnie ostatecznego nieprawdaż (pytajniki podobnież - w końcu to tylko kropka ze ściemnieniem) do tego niezobowiązujące i wkurzające dygresje (nade mną wieżowiec wydrapuje
światłem okna innym wieżowcom) no i zaczyna się
enteroza umożliwia
przerzutnie życie
bez przerzutni jest
do kitu wiersze
bez przerzutni      Ej! Zara! Wiersze? Jakie, kurwa(!), wiersze?!
 
Tym oto sposobem, wychodząc do pracy z pomysłem na notatkę, wróciłem z połówką jakiegoś  badziewnego słupka. Szkoda, bo pomysł był niezły.
 
* * *
 
Tymczasem dowiedziałem się (żródło: małe wuwuwu; tagi: niezłą pracę doktorską napisałam; socjologia rules; jak wkurzyć trolla), że zostałem skategoryzowany, przyporządkowany, policzony, a także nazwany.
 
Poznajcie Pana X.
Przedział wiekowy 30-45.
Terytorium występowania: plus/minus
Polska.
Wiek się zgadza.
Geografia mniej więcej też.
 
Zabawna historia z tymi pokoleniami (bo o nich mowa). Warunki akcesji są raczej niewygórowane (przynajmniej ostatnio). Po pierwsze, to trzeba się urodzić. Najlepiej wtedy. Po drugie (potrzeciego tym razem nie będzie), nie wolno umrzeć. W każdym razie, jeszcze nie.  Rozpiętość czasowa jeszcze nie zawsze była dosyć płynna i zmienna (jak to zmienna), ale obecnie wynosi, ni mniej, ni więcej, tylko teraz. Teraz poznajcie Pana X.

Otóż żyję, żeby pracować (tak, u mnie też powiało grozą).
Ponadto żyję po [i w trakcie] Pracujących, Żeby Przetrwać (baby boomers), a przed [i w trakcie] Pracującymi, Żeby Żyć (poznajcie Pana bądź Panią Y). Zacząłem się zastanawiać, czy wyłącznie ja uważam za wielce pocieszające, że tylko ja żyję, podczas gdy pozostali bez przerwy pracują. Z kronikarskiego obowiązku wzmiankujemy jeszcze pokolenie JPII (nie załapałem się, nie miałem pod ręką znicza), bo byty dzielimy na realne, nierealne i z dawien wyglądane.
 
Po dobrych wieściach (poznajcie Pana X) zacząłem guglować siebie (X jak poznajcie Pana X).
Miałem sporą, przynajmniej w swoim mniemaniu, nadzieję trafić do jakiegoś fajnego pornola (X jak XXX, XXX jak ekspozycja genitalna), ale niestety wszystkie filmy były grzeczne, mądre albo o skinach. Nie zapominajmy o dzieciach wzruszających do łez jurorów amerykańskiego X-Factora. Zero seksu, dużo wzruszeń, niestety nie po seksie. Tak właśnie idiotycznie trafna wyszukiwarka (czytaj: technologia) zrujnowała mi pointę.
 
Szukając kolejnej, z historii pokoleń, pierwsze z brzegu: Kolumbowie, rocznik około dwudziesty. Nie umniejszając (chociaż po to sobie jestem, żeby umniejszać - nie oszukujmy się), Kolumbowie tak zapamiętali się w odkrywaniu śmierci, że wybito ich niemal co do nogi, ręki, głowy. Ostały się jeno wiersze. A przecież (i tutaj robi się śmieszno) to eX whY Zet (It's coming) są pokoleniami straconymi. Tak, koniec jest bliski. Nieuchronny Koniec
 
Alfabetu.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 22 | rating: 0/7 | report | add to favorite

Comments:

Magdala,  

no no. podrosłeś. :)))) buziaki! dobre to.

report |

guccilittlepiggy,  

ani centymetra ;)

report |

alt art,  

kropki dwie..

report |

deRuda,  

też myślę, żeby nie było zbyt ostatecznie to dwie kropki :)

report |

guccilittlepiggy,  

a majteczki są w kropeczki

report |

jeśli tylko,  

ho, ho, ho ho! (tak było ;)

report |

jeśli tylko,  

się czyta:)

report |

deRuda,  

mnie tam się fajnie czytało :)

report |

Ananke,  

he he zabawne aż śmiem podejrzewać podmiot o ADHD :)))

report |

issa,  

Dojrzałeś do mojego alfabetu? Lub może, co tak samo prawdopodobne, ja dojrzałam do Twojego? Czy mam nadal milczeć?

report |

issa,  

okej. milcz sobie dalej, gucci :)

report |

issa,  

heh.niepojęcie mi w całości widzisz to, w czym jestem. to głupie. ale i twoje, rzecz jasna. papaty, absynt

report |

guccilittlepiggy,  

przepraszam bardzo, ale oświeć mnie łaskawie, o czym ty właściwie mówisz. bo jak na razie, mogę jedynie podzielić się z Tobą konsternacją i tępym brakiem zrozumienia w spojrzeniu, czyli, mam nadzieję, że tylko chwilową, intelektualną pustką

report |

issa,  

:) aha. jasne, że mogę. otóż, nadal mamy, Ty i ja, słowniki, które nic nam nawzajem nie mają do ofiarowania; choć pozory mogłyby mówić co innego. Wprawdzie ja z Ciebie czerpię garściami, ale Ty ze mnie - nic. Smętnie nadużywający układ: wolę partnerstwo niż nadużywanie własnej pozycji: zatem, z mdłościami zniknę. Pozdrawiam

report |

issa,  

p.s. a ponieważ zdecydowanie wolę równoważność niż tępe nadużywanie kogoś, kto przy mnie jest niczym innym od krzesła, to odtąd poćwiczę na Tobie coś,, co dla mnie jest wyjątkowo trudne: ignorowanie czyjejś obecności. dla mnie przestajesz istnieć, skoro ode mnie niczego nie rozumiesz ani nie masz. nie drukujesz, nie ma Cię, istniejesz zdecydowanie dla kogoś innego niż ja :)

report |

guccilittlepiggy,  

nie powiem, żeby jakoś specjalnie mi się rozjaśniło. gdzież to tak intensywnie czerpiesz ze mnie? bo chyba coś mnie ominęło ostatnio, ba, całkiem sporo czegoś, sądząc z Twojej wypowiedzi. co prawda, zważywszy na to, że traktuję to miejsce raczej jako magazyn dla niedorobionych wierszy, bo pod czysto technicznym, niewartościującym względem doskonale do tej roli się nadaje, wiele rzeczy mnie omija, ale żeby aż tak? i czy przypadkiem, takie dość mocne adresy o nieistnieniu nie powinny odbywać się na jakichś privach? zwłaszcza, gdy osobnik właśnie dość brutalnie strącony w niebyt nie przypomina sobie jakież to dał do strącenia powody, jakie grzechy. i jakich nieb zaznał, żeby móc z nich wylecieć. I dlaczego, na litość boską, akurat pod tym tekstem?

report |

issa,  

:) to uznajmy, że bredzę. i może mam jakąś idiosynkrazję. i zostawmy gadanie. ja sobie Ciebie będę czytać w milczeniu lub nie będę czytać wcale, Ty niczego nie będziesz musiał rozumieć i będzie okej. (p.s. rzadko privuję. to znaczy, staram się korzystać z pw zgodnie z przeznaczeniem. czyli do spraw prywatnych. a nie wydaje mi się, byśmy jakiekolwiek prywatne sprawy razem dzielili). pozdrawiam

report |

guccilittlepiggy,  

nigdy nie kwituję ludzkich bredzeń bredzeniem. ludzkie bredzenia mają ludzkie podstawy i źródła, zatem bredzenia prawdziwe są i, że tak powiem, faktycznie autentyczne ;) pozwolę sobie się nie zgodzić, co do przedstawionej przez rozmówczynię (Rozmówczynię?) korelacji: powyższa rozmowa - priv, bo pretensje, a z nimi tu chyba mamy do czynienia, dotyczą osobnika guccilittlepiggi w sferze ad personam, nie zaś w sferze jego tworu, pod którym to, tak sobie miło gawędzimy, czyli jednak włażą sobie w spektrum spraw prywatnych, które, w jakiś przedziwny dla mnie sposób już zdążyły nas podzielić. tu przyznaję, że nie mam pewności, czy wiem, o czym mówię, bo sam priva używam wcale, zdaję się zatem na własny idealizm, chociaż do żadnych prywat, broń boże, nie namawiam :) wracając do rozmowy, zważywszy na otrzymane mgliste wyjaśnienia, zaczynam odnosić wrażenie, że z jednej strony, była ona od początku niepotrzebna, bo nie dość, że wzięła się z niczego (wyłącznie z mojego końca kabelka, rzecz jasna), to jeszcze donikąd nas nie doprowadziła. jednak jest jeszcze druga strona, ta mi mówi, co następuje: cała ta mglistość (trochę się rozjaśnia, ale boję się nadinterpretować) zaczyna mi się jawić interesującą i intrygująco pociągającą. tym bardziej, że do tej pory zdarzyło się nam rozmawiać raz jedyny. o kapuście i jej kulinarnych pochodnych. tutaj pozdrawiam

report |

guccilittlepiggy,  

i kończę, bo mię opuściła wena.

report |

issa,  

(przeczytałam)

report |

theodor kosmitek,  

z pewnością kwestie dobrych wierszy były maglowane setki razy na wielu portalach. wciąż powtarza się jak mantre: pomysł (talent), jesli nie idzie w parze z warsztatem ( konkluzja nasuwa się sama), z drugiej strony: warsztat bez talentu - trąci jedynie poprawnością, pozdr.

report |

guccilittlepiggy,  

no owszem, zgadzam się, bo niby czemu nie,? tylko, że tekst powyższy (tu, na wszelki wypadek, zerkam gdzie jestem) niezupełnie o tym mi się przytrafił. co prawda, przypadek autora jest taki, że talentu, to on nie ma za grosz, więc wziął sobie warsztat, którego z kolei rzadko używa, żeby nikt go nie posądził o symulowanie talentu, ale nie sądzi, żeby to, aż tak wprost z powyższej notatki wynikało. naprawdę zamierzał (autor) założyć poczytnego bloga i to miał być tekst startowy, ale się mu (autorowi) ponownie odechciało, nie chce mu się nawet prowadzić bloga wierszowanego, jaki już posiada, a to powinno być w jego przypadku proste i bezwysiłkowe, bo leń jest i tyle. druga część notatki dotyczy bezpośrednio badań nad pokoleniami, o których zdarzyło mu się przeczytać na pewnym portalu, a że onegdaj z socjologią było mu po drodze, to troszkę się ponatrząsał, bo zawsze miał wrażenie, że spora część tej nauki, to zjadanie własnego ogona, a że trafił na znakomity tego przykład, postanowił błysnąć sowcipem. i tyle ;) pozdrawiam, takoź

report |



other diaries from: 22-10-2013 , 10-10-2013 , 30-08-2013 ,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register