30 may 2011

Statek trzeźwy starością

 
Korytem  starej rzeki niesiony na morze,
Pośród znajomych mielizn i na wyspach krzaków,
Mijałem obojętnie,  ciągnących w uporze
Stare statki na linach, znużonych burłaków.
 
Już swobodny u ujścia, ster twardo trzymałem,
Świadomy, że w ładowniach  wełny są i zboża,
I że dopłynąć muszę, właśnie tam, gdzie chciałem,
A nie tam, gdzie nad morzem krwawa błyszczy zorza.
 
I choć przypływy wściekłe w statek uderzały,
A odpływy go niosły w niezbadaną stronę,
Dziecięce me wspomnienia pierwszeństwa nie miały
Nad rozumu zimnego logiki skończone.
 
Nie spałem pośród burzy, zakręconych wirów,
Nad statku dzikim tańcem  czuwałem wśród nocy,
Ułuda świateł znikłych,  kosmicznych  kadrylów,
Na dwie czwarte, sześć ósmych, wołała pomocy.
 
Fala wielka i czysta na statek się wdarła,
Spłukała z niego brudy wspomnień i urojeń,
Resztkami sił upadła, rozklapła umarła,
Oddając mi do władztwa całe morze swoje.
 
I odtąd już płynąłem swobodny i pewny,
Przez wody wypełnione Muzyką  zachodu,
Do którego prowadził ślad  powietrzem, zwiewny,
Na gwiazdach rozwieszony, umarły za młodu.
 
Na wodach, które mają marzenia żeglarzy
Zamknięte w swojej toni jak w grobowca skrzyni,
Wymyślałem od nowa do marzeń tych twarze
Prawie tak, jak na Końcu dobry Bóg uczyni.
 
Nie godziły się na to pękające nieba
Gromami, które do mnie pędziły z łoskotem.
Woda i elektryczność; do stworzenia trzeba
Jeszcze tchnienia jedynie, które przyjdzie potem.
 
Teraz słońca widziałem wirujące wkoło,
Ptaki w szaleństwa locie pośród sinych toni
I grzędy  piany białej zwieńczającej czoło,
Tego co z wody morskiej wkrótce się wyłoni.
 
Czekałem i marzyłem pośród fal olśnienia,
Pośród srebrzystych uciech, szafirowych dzwonów
W głębinie dźwięków sytych,  niegodnych istnienia,
Płytszych od wielkiej ciszy nabrzmiałych balonów.
 
Modliłem przeciw morzom modlitwy wytrwałe,
Raf czerwonych grzebienie myślami gładziłem,
Jasne stopy Maryi rozgniatały skałę,
O którą okręt stary   omal nie rozbiłem.
 
Dotykałem bajecznych podwodnych ogrodów
Gdzie się wiły istoty pozbawione duszy,
Wierzyłem w odpocznieniu u początku schodów
Że mnie żaden poczwarny lewiatan  nie ruszy.
 
Przepłynąłem  przez bagna, fermenty i sieci,
Pokonałem  wód spadek  w niezmierzoną głębię,
By przejść na drugą stronę, tam gdzie tylko dzieci
Sny swe opowiadają beztrosko zupełnie.
 
Łapałem ryb tęczowych ławice ulotne
W dłonie,  ryb śpiewających w lotną siatkę nieba,
Trzymałem je nad głową, gdzie słonce samotne
Wysuszało ich ciała  na pokarm, do chleba.
 
Który nie znam języków, poplątania mowy,
Tłumaczyłem dla dzieci jasne wierszowiny
Ze statku wyrzucane, w nadziei słów nowych,
Węzłów  mowy, potrzebnych jak od logu liny.
 
Chłodem Morza Zimnego porażony  biegłem
Przez namorzyny ostrej  zagony czerwone,
Palące niby Piekło, póki nie dostrzegłem
Drogowskazów wiodących na wód dobrą stronę.
 
Przesunąłem bieguny na przeciwne skraje
Morza magnetycznego, gdzie tańczą fizyki.
Ptaki tęczowe, wyspy, ich dziewicze raje,
Zamknąłem pośród linii biegnących do nikąd
 
Kruchy statek płynący nad glonów brodami,
Chociaż w eter i światło wiodła mnie pokusa,
Z każdym węzłem trzeźwiałem bardziej, gdy przed nami
Z wody się wyłoniła jasna twarz Chrystusa.
 
Dość już miałem majaczeń, spijania otmętu,
Pogrążania w młodości narkotyku słodkim,
Krzyknąłem gdzieś za siebie, do widma okrętu,
Zabierz ze sobą rymy, przenośnie i zwrotki.
 
Utoń wraz z nimi w  wirze, zabierz swoje czary
Ułudne i wraz z nimi pogrąż w wiecznej toni,
Zatrać oczy panterze, olbrzymie wężary,
Drzewa na skroś przeżarte jadem czarnych woni.
 
Nie jesteś już potrzebny okręcie widmowy,
Twa tęsknota kałuży jest czystym fałszerstwem,
Europa dziś mówi wyrazem gotowym,
Fastfudy dziś,  jej mowy, są udzielnym księstwem.
 
A co do mnie, to wiatry nadal mi sprzyjają,
Twarz Chrystusa na żagle zabrałem w pokorze,
I choć tak mały jestem, to Słowa mi dają
Siłę taką, że mogę w każde płynąć morze.
 
I do portu potrafię dopłynąć z towarem,
Poprzez sztormy i wały, bieguny, szafiry,
Poprzez ssawki, wichrzyce wzmacniane bezmiarem,
I niewarte tu wzmianki, zwykłe wodne wiry.
 


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 7 | rating: 0/2 | report | add to favorite

Comments:

issa,  

Dialoguje ze "Statkiem pijanym". Lubię dialogi literackie. Ładna ostatnia strofka: I do portu potrafię dopłynąć z towarem, / Poprzez sztormy i wały, bieguny, szafiry, / Poprzez ssawki, wichrzyce wzmacniane bezmiarem, / I niewarte tu wzmianki, zwykłe wodne wiry". Pozwala odetchnąć po podróży;d Odysowa taka:) Dobrego, Andrzej.

report |

Szel,  

zbyt dlugie __wybacz Andrzeju_ nie czytam

report |

Miladora,  

Dobrze trzymasz rytm, Andrzeju. Płynnie i swobodnie operujesz słowami i mimo sporego rozwinięcia tematu - czytanie nie nuży. Issa ma rację - to pewnego rodzaju Odyseja. ;) Z technicznych - "gdzie słonce samotne" - jedna literówka Ci się zakradła. No i mam sugestię - "Europa dziś mówi wyrazem gotowym" - tu masz w zasadzie 12, a nie 13 zgłosek, chyba że czytać "E u ropa", ale to brzmi sztucznie. Daj "Europa dzisiaj mówi wyrazem gotowym" - będzie płynnie i nie powtórzy się "dziś/dziś". ;) Również dobrego. ;)

report |

Andrzej Talarek,  

obu paniom dziękuję za wsparcie. To już napisałem dawno temu, ale pierwotne publikacje kończyły się najczęściej westchnieniem - oooo, jaki długi. Czau mamy mało, ale widać niektorym go starcza. Pozdrawiam

report |

issa,  

Andrzeju, a znasz może "Itakę", wiersz Kawafisa? Początek wg Kubiaka: "Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki, / pragnij tego, by długie było wędrowanie, / pełne przygód, pełne doświadczeń. / Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona / nie obawiaj się". Początek wg Miłosza: "Jeżeli wyruszasz do Itaki, / proś, aby twoja podróż była długa, / obfita w przygody i nauki. / Lestrygoni, Cyklopi, gniewny Posejdon - nie, nie bój się ich". Zresztą, większość poezji Kawafisa warta jest uwagi:) Pozdrawiam.

report |

Andrzej Talarek,  

Teraz już znam. Wzpisaem sobie kawaek i pasuje on bardyo do mnieŁ Przez cały ten czas pamiętaj o Itace. Przybycie do niej twoim przeznaczeniem. Ale bynajmniej nie spiesz się w podróży. Lepiej, by trwała ona wiele lat, Abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy, Bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze, nie oczekując wcale, by ci dała bogactwa Itaka. Itaka dała ci tę piękną podróż. Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę. Niczego więcej już ci dać nie może. Dziękuję Ci bardzo za zwrócenie mi na nią uwagi. Pozdrawiam

report |

issa,  

:) Miło, że chciało Ci się poszukać całości. Lubię ten wiersz. I cieszę się za każdym razem, kiedy okazuje się, że Odys z niego u kogoś jeszcze może znaleźć gościnne schronienie. "Itaka dała ci tę piękną podróż. Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę. Niczego więcej już ci dać nie może". O, tak, Itako;), o, tak. Dobrego, Andrzeju:)

report |



other poems: Wielkanoc Jana Sebastiana, Prawda w ministerstwie, W sprawie logosu, Wielopole, Eden, Wołanie o Eurydykę, Niemiłosierny Samarytanin, znak, wojna w pokoju, budowanie, Lacrimosa, Komórki rakowe, Ikar Upadły, oswajam śmierć, w każdej kropli, ziemia usuwa się spod nóg, 94, Beznogi, popiół, Intro, skamlenie, Przed Wielkanocą, Via, słuchając, Ginczance, Vide, cui fidis, list do kończącego epokę, ekstraordynaryjny poeta, element łączny, Cyjanowodór, Ołów-ek, świnie, Trzydziestu?, stara kobieta, Nowe Campo di Fiori?, Na śmierć Dworca, Mater Meus, Boże Narodzenie w mojej głowie, Faszyści, Błędne tropy, Ryba z Jeziora Tyberiadzkiego, Betlejem, Hotel Paradise, Łuk Wilsona, Radość świętego Franciszka, Na Dolinie Jozafata, Rachela, Byli, Głód, Pleśń, Stabil, Józef Kret, muszę coś napisać, Pentaemeron, Kiedy delikatnie odchodzi natchnienie, Przesilenie wiosenno-letnie, Mam sześćdziesiąt dwa lata., Nie lubię poetów cierpiących..., A gdy otworzył pieczęć piątą..., Jak bardzo jestem..., Ten ciemny element ..., Źle mi jest ze świadomością.., Dzisiejszej nocy przyszła do mnie…, Nasi zmarli..., Coś się zmieniło...., Patrzę przez okno, Nazwałem, Niedziela Palmowa, Rozległe pole, Gdybym się dziwił..., są sprawy małe, Tuwimem na odczepne, Modlitwa człowieka osiadłego, Z życzeniami noworocznymi dla wszystkich poetów Trumla, Dies irae?, Grzebacze popiołów, Kiedyś, Sikając do Renu, Sikając do rzeki, Woda i krew, Namiestnik i prawda, Na początku był obraz, Ewangeliczny embrion demokracji, Kobiety, Cóż to jest prawda?, Ja, Piłat, Święto (z Pierwszą Brygadą w tle), Dom niespokojnej starości, Listopad, Po dwu stronach Rzeki, Europa, Śmieci, Wyhodowałem ojczyznę, Grochowiska, Cieszę się, Szedłem, Żółta róża, Wczesna jesień, Jaskółki, Las, Kwestia smaku, Źdźbło, Żywioł piąty muzyka, Żywioł dziewiąty - żona, O świni szatana zamienionej w sędziego W., Moje ciało, Koniec świata Rzeczy, Dedal, villanella w promieniach słońca, Samotność, Erotyczne sny, Śmierć prezydenta, Poezja, Gips, Oda 20 księga II Horacy, Na skrzydłach Ikara, Gusła, Dziadkowie, Niebo i ziemia, Pastuch, Krowa polna, Zagony, Rzeka, Płoty, Palę jestem gejem, Droga, Nie palę nie jestem gejem, Zawracam, Romantyczny i pożerana przez seks, Stąpam po wodzie, Kościół, W roli murzyna, Pieśń o fałszywym przyjacielu, Wiosna, Stoję przed tobą bez wstydu nagości, Błogosławienstwo, Romanca, Familoki, Statek trzeźwy starością, Off, Offelia, Fin de siecle, Wypuścili Barabasza, urlop,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register