23 january 2011

poetry

Saranova
Saranova

afazja

niskie loty przygniotły do ziemi marzenia
kto wie czym jest wina gdy
szacunek do lustra już dawno zwietrzał
została tylko pustka słowa
obietnice rzucane bez pokrycia nikomu
a rozpacz snami zatyka
wyciek nadziei godzina po godzinie
aż nie stanie czasu
w zegarach biologicznej poprawności
na prawdziwe życie
nie ma powrotów na zbyt krótkiej drodze
stamtąd do nikąd
a prawda przestała znaczyć cokolwiek
pałając wstydem
za niekontrolowany nadmiar wyobraźni
pora zakląć soczyście
 
 

Towarzysz ze strefy Ciszy
23 january 2011 at 20:21

czasem mi sie zdaje ze to moglby byc monolog do lustra co do ktorego jeszcze nia mamy pewnosci czy szacunek juz zanikl czy nie. a moze wlasnie wraca on po takich myslach?...

report

Saranova
23 january 2011 at 20:28

z lustrem, a właściwie z tą panią z lustra, prowadzę czasem dialog. jesli o mnie idzie, to proces przywracania nie następuje. dzięki za komentarz.

report

Withkacy
23 january 2011 at 21:11

szacunek do lustra już dawno zwietrzał została tylko pustka słowa / to często pojawiająca się myśl w moim umyśle

report

Slawrys
28 january 2011 at 21:07

cos w tym jest prawdziwego,po latach chce sie tak patrzac na tego w lustrze,zaklac, jednak prawdzie spogladac warto w oczy,nawet gdy to tylko lustro sumienia

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register