dziś na chwilę tu powróci
pewna fraza Witoldowa
bo Bieszczady teraz musi
bergiem berga wybergować
tam widziano ladacznicę
w sukni z liści kolorowych
wszystkich w górach po Tarnicę
lalusiała lalusiowych
potem zdjęła swą ozdobę
i pod białym puszkiem znikła
z starym Zimą z długą brodą
zakicała kitkiem kitka
wczesną wiosną porzucona
jeszcze goła zzieleniała
maj pochwycił ją w ramiona
ciumką ciumcia ciumkowała
całe lato z każdym z buków
zatańczyła jak zawiało
słychać było przytup butów
glanem glany glanowano
na Haliczu na Wetlinie
może z tobą też świętować
na kamiennej połoninie
bergiem berga wybergować
jest w tym wierszu coś. co budzi we mnie tęsknotę za drugim śniadaniem zamiast lunchu i pokojem stołowym zamiast salonu. Lokalny patriotyzm w kosmosie? Oby nie przepadł..
zgłoś
fajny tekst, nic, tylko zaśpiewać...:)
zgłoś