10 grudnia 2010

poezja

Robert Hiena
Robert Hiena

Dekalog diabła

Chwycił myśl ulotną
Tak naprawdę, jestem draniem.
I ani słowo ani czyn..
Pochłonął jak wąż gryzonia
wijąć dookoła językiem
w ataku wściekłości.
Nie, nie. Wierzę, że dobro istnieje
I myślę, że coś kiedyś będzie...
A wąż osunął się ku morzu
by móc się w Imię Jego
MNOŻYĆ.
W sumie, nic do was nie mam.

Po prostu czasem trawi mnie
jakaś .. niestrawność

na widok waszych twarzy
i waszej czcionki.

i nadszedł czas, gdy nawet diabeł
zapłakał nad własnym losem
spoglądająć wgłab siebie
w ciemność niezdobytą.

Ostatecznie, mogę wam wyznać.

To dla mnie nigdy nie znaczyło
więcej niż oddech niemowlęcia
skażonego aids matki
obdażonej narkomanią.

Czy świat już usechł?

A woda płynęła w ciszy
zmywając ślady stóp
tych co szli
za głosem serca.

Mateusz Hess
10 grudnia 2010 o 22:18

swietne cudne !!!!

zgłoś

Wanda Szczypiorska
11 grudnia 2010 o 11:51

Dobrze, panie Robercie. Bardzo dobrze.

zgłoś

Paganini
11 grudnia 2010 o 14:27

Dla mnie rewelacja, im dalej tym lepiej, a dziewięć ostatnich wersów to magia. Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się