|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (32) Proza (4) Dziennik (8) Fotografia (176) Grafika (144)
Pocztówka poetycka (33) Handmade (2) O autorze Znajomi (2) | |
Jo spojrzała na połyskującą złotem, ogromną tarczę wiekowego chronometru. Zadarła głowę tak mocno, że aż poczuła jak przeskoczył jej jeden mniej stabilny krąg szyjny
- ałłła- przebiegło jej w myślach
Jednak pełna podziwu dla tej niebywałej
tykająco-szumiącej konstrukcji zatopionej w przenikającym się
niejednorodnym strumieniu jarzącego błękitu stała niczym porcelanowa figurka zapatrzona w niebo.
Wtem z wnętrza mechanizmu z zaczęły się sypać miedziane kulki.
- niczym ptysiowy groszek - wyszeptała do siebie dziewczyna
Sekundy wypadały gęstym strumieniem z świetlistej głębi zagadkowego ustrojstwa. Turlały się, niewiedzieć czemu pod stopy Jo odziane w sponiewierane chińskie trampki.
Po czym wirując zbijały się w większe formy z których wypuszczały nóżkopodobne kolumny, stabilizujące je w smugoszafirowym marmurze.
- czyżby godziny - ponownie zapytała samą siebie rozbawiona tym ekscytującym widowiskiem dziewczyna
Ułamki czasu utworzyły wokół Jo ażurową sferę, która stopniowo zaczęła wchodzić w ruch obrotowy wytrącając roje mikroelektrycznych ładunków i dziwny metaliczny poświst.
Rozpoczęła się faza kolejnego przejścia.
to mi wygląda na narodziny galaktyki w mgławicy koński łeb w konstelacji oriona..
zgłoś