17 kwietnia 2016
józka utarczki z poezją
józek obierał marchewki
a gdy w uszach zabrzęczała mu wieczność
pomyślał mógłbym napisać wiersz
zaszeleścił papier
na baczność stanęły gęsie pióra
spienił się inkaust w aortach
i tylko słowa swawoliły
mniej uchwytne niż plamki światła
w psich źrenicach
ugotował więc zupę
uznając że lepsza marchew w garści
niż słowo w bezkresie
gdy słodki zapach wypełnił
każdą szczelinę jego głodu szepnął
oto jest czysta poezja
gówno prawda odwarknął pies
znad dymiącej misy zepsutego mięsa
poezja jest tutaj
józek zadumał się pokiwał głową
po czym z dużym apetytem przeczytał
świeżo napisaną zupę
10 marca 2026
wiesiek
9 marca 2026
sam53
8 marca 2026
violetta
8 marca 2026
ais
7 marca 2026
jeśli tylko
7 marca 2026
violetta
7 marca 2026
dobrosław77
6 marca 2026
sam53
6 marca 2026
sam53
5 marca 2026
Kreton