Zmiana sposobu prezentacji
Przekład wiersza "And Death Shall Have No Dominion" Dylana Thomasa
Śmierć już nie będzie się panoszyć;
Nagich i martwych wiatr zjednoczy
W łunie księżyca - wiejąc od zachodu.
Gdy pleśń ich kości spróchniałe roztoczy,
Gwiazdy ozdobią im łokcie i stopy;
A oszaleli ozdrowieją.
Z martwych powstaną ci, co potonęli.
Kochanek ginąc, uratuje miłość;
I śmierć nie będzie się panoszyć.
Nie będzie śmierć już się panoszyć;
A ci, co dawno w mórz głębinie
Sczernieli - z wiatrem nie przeminą.
Miażdżeni i łamani kołem,
Będą niezłomni wśród zerwanych ścięgien;
Wiara w ich dłoniach wpół złamana będzie
Złem jednorogim na wskroś przeniknięci
Będą tak w rozszczepieniu trwali,
A śmierć nie będzie się panoszyć.
Śmierć już nie będzie się panoszyć,
A lament mewy nie dotknie ich ucha,
Ni pomruk fali złamanej u brzegu.
(...)
--- cały tekst ---
I
a jeżeli umarł tak jak wszyscy inni
darmo było szukać jego śladów w grocie
ciało wykradzione i oddane ziemi
dzisiaj tylko kpina pomiedzy grzesznymi
burdy i harmider głupców na Golgocie
walczących przy "Gloria in excelsis Deo"
oczadziałych wstrętnym kadzideł zapachem
odi profanum vulgus ... odi et arceo
II
nigdy nie widziano cudu zmartwychwstania
tylko paru ludzi owładniętych strachem
przesądnych prostaczków pełnych zadufania
w zmysły otępiałe z głodu i pragnienia
przybiegli zdyszani po bezsennej nocy
by zobaczyć pustkę której nie pojęli
nie było nikogo - tylko krzyk kobiety
"resurexit sicut dixit" - oto czego chcieli
III
na próżno paruzję obwieścili wieszcze
puste obietnice ... pobożne wersety
(...)
--- cały tekst ---
Vilanella - oparta o wiersz Dylana Thomasa, ale oparta bardzo delikatnie
Na podstawie „Do Not Go Gently Into That Good Night” Dylana Thomasa
Nie odchodź jeszcze w tę noc dobrą, w tę ciszę.
Czyż starcom nie czas błyszczeć, gdy umiera dzień?
Walcz, walcz z ciemnością, bądź mi towarzyszem.
Mądrym nie straszny mrok - jeśli tylko słyszą
dźwięk swoich słów, lub echo ich brzmień.
Nie odchodź mędrcze w tę noc dobrą, w tę ciszę.
Ci, których dobroć w pamięć się zapisze
odpłyną ku zatokom, gdzie nie gości cień.
Ty - mój dobry ojcze - bądź im towarzyszem.
Panie! Tańczącym w twym świetle jak derwisze
- ich uczynków błahość w laur tryumfalny zmień.
Ojcze - nie odchodź jeszcze w tę noc dobrą, w tę ciszę.
Szaleńców, którzy nawet słońce rozkołyszą
obdarz spokojem, niech nie znają męki drżeń,
a memu ojcu bądź najlepszym towarzyszem.
Pobłogosław mi teraz - niech twój głos usłyszę
(...)
--- cały tekst ---
Epos heroikliniczny o rycerzu Floryanie i smoku
Żyli natenczas w Chęchach rębajłowie liczni
- bo i czas był spokojny, przeto heraldyczni,
czyli herbowy plankton rycerski z zaścianka
gnuśniał na kuroniówkach oraz pohulankach.
Jeden rycerz wszelako - wśród pomiotu tego
wyróżniał się z powodu przymiotu pewnego.
Otóż, choć - tak jak wszyscy - znał on, co siwucha,
to nawet pięć promili nie gasiło ducha,
co go prowadził chwiejnie i zwykle zygzakiem
krętą drogą ku chwale - bohaterskim szlakiem,
na którym bezwiednie - czyniąc co popadnie
w annałach Chęchów został i będzie tam snadnie
aż po datę, gdy pamięć i niejedna głowa
zniknie w czeluściach zwanych - zespół Korsakowa.
Floryan von Kneph - tak zwali rębajłę - herosa,
o którym pieśń ta będzie - wiersz na kształt eposa.
Owóż - zagośćił niegdyś w podchęchańskich borach
smok Dżaberłokiem zwany - istny wzór potwora.
Łbów miał siedem - jak majtek dziwka, lub królewna
- każda na inny dzień - lecz nie do końca pewna
(...)
--- cały tekst ---
Ciurlabajka, czyli Dżabersmok dla niezaawansowanych
Strzyło na grzbędźli grzelebiennej,
dujło i chujło cicholipiem,
aż zmierzłodupiem w wycipiennej
mrzeży zaślumpał dyl ciulipień.
Strzeż się o córko Dżaberłoka
i nie nadęchaj mu na one,
takoż nie ciulaj tam zmierzloka
w wodogrzmąciwia wyświrlonej
grzbędźli. Bo tam u mrzeży kurwołaka
wypękl, co wrócił z wypiździszcza
zrodził zmrolnego wypęklaka,
i w cicholipiu ma pieliszcza.
A ten rad by cię ugrądasić
dujnąć jak ćmonne zmierzłodupie.
Wypękla męćbą jest ciurlasić
- bacz, by nie zgrądzić w jego ściupie.
(...)
--- cały tekst ---
Dżabersmok - wg "Jabberwocky" Lewisa Carolla
Było wieleśnie; w ślumnych grzydłach
Dyło i mrało zamroczyście;
Wszcze mirsy szniały u mormrzydła,
Szczurywark grbił wzdrężyście.
Zwierdnij mój synu Dżaberłoka!
Legionozębych szczęk, łap wdrętnych!
Omiń pieliszcza Dżabdża-ptaka,
Co ciurli z Banderkrętem.
A ten swój miecz-trzewiodrąż gluma,
Nim stal w japiszcze jego wrzęźli;
W Tumtumów mętli wzbęchł i duma
Na mormrzydlanej grzędźli.
Lecz gdy tak dumką zamurkwiony
Grędzi, Dżaberłok żarooki
Klempi po mętli w rypl. Zmrolony
Mormrzydł ćli jego kroki;
Raz - dwa, ba - bach. On szlach! Glach! Mach!
Swym trzewiodrążem w kark Dżaberla,
Schlajdany łeb wgrędza na grzbiet
(...)
--- cały tekst ---
