Niczym lustra całunem zakryte
gdy żałoba próg domu przekroczy
noc z ciemnością zawiera przymierze
i pogrąża nas w ślepej niemocy
chcemy zasnąć by nie wpaść w jej szpony
podszept strachu zagłuszyć tak trudno
znów bezsenność się czai perfidnie
a nadzieja że zniknie jest złudna
pełzną cienie koszmarów z dzieciństwa
lęki kryte przez lata odżyły
zimnym potem do pleców się kleją
nie ustają zbierając wciąż siły
wyobraźnia niepokój podsyca
ukojenie i sen są bez szansy
póki noc nie wyblaknie świtaniem
nie zakończy straszydeł seansu
to takie rzeczy nas nawiedzają? :)
zgłoś
Mnie tak:( Pozdrawiam:)))
zgłoś
to zamieniam się w stróża ;)
zgłoś
bo tak dobrze mi się Cię czyta :)
zgłoś
Lubię Cię czytać:) Pozdrawiam:)
zgłoś