Śniło mi się, ze mnie zostawiłeś. Tak jak zostawia się wiernego, ale juz niepotrzebnego psa. Przywiązałeś do drzewa pełnego wspomnień, pełnego Ciebie, Twojego zapachu i głosu. Oparta i wycieńczona na sznurze chwil mogłam jedynie się szamotać. Śniło mi się, ze odszedłeś.
A potem się obudziłam zlana potem, z rozpaczą na ustach.
I to nie był, kurwa, sen.
myślisz / obudzę się i po sprawie / a tu nic z tego / bo to sen na jawie //:)
zgłoś
Albo tak jak kiedyś Calderon pisał, że "życie jest snem"...
zgłoś
widać za dużo spał//:)
zgłoś
gorzej jeśli przespał swoje życie... // sam :)
zgłoś
można przegapić tak swoje życie / kiedy za wielkim snem wciąż gonicie //:)
zgłoś
śniłem młodą matkę i dziecko ledwie uczące się mówić, trzymane na rękach, mówiło szawłem z tarsu: z trzech ona największa i wieczna jak step..
zgłoś
wow, też tak kiedyś pisałam. chyba coś zagubiłam po drodze, muszę poszukać... o snach pisze się najlepiej :)
zgłoś
sny, złe chwile (dobre rzadziej), trochę pustki i pełno melancholii może otworzyć nam umysły do pisania. .. niestety, nie umiem już pisać wierszy, choć dalej mieszka we mnie poezja.
zgłoś