Zmiana sposobu prezentacji
Pieśni- TESTAMENT (poprawione)
Gdy mnie już nie będzie
świece mi postawcie
aniołowie mnie zabiorą
na niebieskie wakacje
Piotr mi bramy otworzy
i dwie szklanki postawi
wypijemy wódkę by
o życiu pogwarzyć
kocham Was gdy jestem
kocham gdy odchodzę
kocham tak jak kocha dziecko
albo jeszcze bardziej może
Gdy rajskim spokojem
duszę swą ukoję
tkliwy do Pana podejdę
prośbę mu ręce składając
niech mnie w ciało uzbroi
zsyłając w odchłanie
ja razem z bliskimi
na zawsze zostanę
kocham...
Nie ma Cię już tak długo
mam Twój podarek zagubiony
pomiędzy łopatkami lśni zimny
nie krwawi wytarty w wyrwane
skrzydła nieodrosłe
rękojeśc papilarna naznaczona
pospiesznie świadkiem mym
zielenią buchnęła od łez
szkło pełne światła odchodzi
konduktem wielobarwnym
biała władczyni cyrografu
uśmiecha się mówiąć
Nie czas jeszcze nie czas
wzlatam bez ramion piór
na powrót będąc dzieckiem
com wydeptał bosą stopą
ciszę zostawiając sadom
com rozszarpał gołą dłonią
nuty kradnąc nowiu
to moje
bezwietrznie biały motor
nadął policzki tnie fale
akustycznej toni
w dół w górę rozbawione gamy
połyskują flażoletem
biją dzwonami do świtu
oddaje pierszeństwo obudzonym
ariom nie grzesząc milknę
wsłuchany w słowa mistrza
Oczaruj mnie pani rozmową
bez kwiatów u skroni
opowiedz o żalu radości
wyrzutach sumienia
przyjacielowi - bez zbędnej
tyrady łez melancholii
zwyczajnie po ludzku
Nie będziesz pióro moim sztandarem
Nie będziesz myśli jego przedłużeniem
Nie będziesz...
bo jestem mańkutem
i wszystko zacieram dłonią
Kłam, ja tak lubię kąpać się w wannie szyderstw
płuc zalanych, śpiewaj bo uciekłaś
przed sobą samą.
Tańcz i rytmu nie kalecz stopami,
on niewinny - poza nami.
Samostrzał koi skroń okładem,
już lepiej, kaliber poi mnie
nektarem - bym zasnął.
Wiem, galilejska konew odbierze
mi siły, bym spać mógł.
Zdrapane żłoby już kwitną
tylko zapach spod dłoni
nie ten.
Tylko...
Miasto moje jeszcze nie wyschnięte
u swych żródeł, jutro będzie przemijać
krocząc pijane z nagim torsem.
Jestem statystycznym słupem
katrą białą dla urn
jesteś nic jesteś...
będę suchą kromką
strachem insektów przy pojemnikach
byłem nikt będę...
a teraz kapie odór
małosłona zieleń zagryza smak
głowa nie ciężka
jeszcze jedno koło karuzelo
rozdaje chwile
Bolę mnie cały - wyautowany
krawędż akacji porysowany
śmieję mną cały - wstrząśnięty
smak cytryn słoneczny wyrzęty
gnie prostuje zanika
wycie wilka
