Zmiana sposobu prezentacji
Znów zawaliłam. Trudno, tak już bywa. Nie mogę robić niczego wbrew sobie, a od dziś wiem, że zbytni pośpiech w pewnych sprawach wcale nie jest korzystny. Czuję się dobrze, chyba przywykłam do samotności i braku związku. Jestem z tego zadowolona i chyba strach przed cierpieniem burzy mi wszystko co pragnę zbudować, cóż. Zdrowie jak zwykle .. Brak słów. Organizm ma mnie już dosyć. I vice versa. Dziś w domu kolejna awantura z serii ' nic nie robisz, zajęłabyś się czymś pożytecznym" .. Taa, ciekawe czym, jak jestem niewyspana, chce mi się wymiotować , a moi rodzice nie wiedzą o wielu sprawach , bo chyba daliby mi szlaban do końca życia. Czasem tego nie rozumiem.. Czasem, czyli zbyt często. Wspomnienia dają mi w kość i nie pozwalają nocami zmrużyć oka. To jest już doprowadzające do rozstroju nerwowego. Jutro czeka mnie spotkanie klasowe.. Nowa klasa, nowi ludzie. Jestem ciekawa ile normalnych ludzi tam znajdę. Wprawdzie mam tam już kilku znajomych, nie wiem, zobaczymy co z tego będzie. W sumie chcę już wrzesień. Chcę zacząć życie na nowo, chcę przestać patrzeć w przeszłość mimo że wraca ona i jak nóż rani, do krwi. " Wzrokiem ludzi złych wciąż prowadzona, sama nie jestem w stanie ich pokonać" . Ten cytat z piosenki dziś najlepiej opisuje moją sytuację. Tak. Ludzie wiedzą więcej ode mnie. Ludzie którzy mają kasę i myślą , że wszystko im wolno i mogą innych mieszać z błotem. Ludzie (...)
--- cały tekst ---
Powiem szczerze, że jestem mile zaskoczona dzisiejszym dniem . Liczyłam na to, że będę pić w samotności, snuć się po spacerach bądź leżeć przez całe urodziny w domu gapiąc się w sufit. Ale jak się ma takiego fajnego kumpla jak ja, to nie można siedzieć w domu , bo choćby za nogę wyciągnął by mnie siłą. ^^ Więc plan był w sumie monotonny, ale udał się. Sesja zdjęciowa, pierwszy raz w życiu poczułam się jak modelka mimo, że wiele mi do niej brakuje :) Czasem miło jest odskoczyć od rzeczywistości, oderwać się , odciąć grubą linią wszystko co złe. Idąc do domu myślałam nad wieloma sprawami. Znów ze słuchawkami w uszach snułam przemyślenia , które nie miały racji bytu. Zawiodłam się na pewnej bliskiej osobie , bardzo. Nie liczyłam na nic, nie chciałam prezentów, chciałam poprostu słów " wszystkiego najlepszego " . I bardzo miło, że nie usłyszałam ich nawet o najlepszej przyjaciółki, która od pewnego czasu traktuje mnie jak powietrze. Dwa słowa, czy tak trudno było to powiedzieć / napisać? Od razu byłoby mi milej i nie miałabym dołującego wieczoru , mimo że dzień minął przyjemnie.. Rozczarowania bywają przykre, no ale cóż. Zdrówko nawala, znów, po raz kolejny. Jakoś nie mogę się zgodzić ze swoim organizmem, który nie wiem czego ode mnie oczekuje. To by było chyba na tyle :) Dobrej nocki :)
Nie wiem dlaczego, ale dzisiejszy dzień był jakiś baardzo dziwny. Być może spowodowane jest to tym, że jutro obchodzę urodziny, które i tak będą monotonne jak co roku.. Dobrze jest wiedzieć, że najbliższe osoby nie pamiętają i mają to w nosie. Czasem miło byłoby usłyszeć choćby od " przyjaciół" słowa wszystkiego najlepszego. Nie licze na prezenty, bo nie mam zamiaru ich przyjmować, słowa mi zupełnie wystarczą. Nie chce mi się nawet ruszać z domu mimo że słońce świeci i na podwórku jest tak przyjemnie. Wolę zaszyć się w jakimś kącie w domu, poczytać książkę, czy coś w tym rodzaju. Ostatnio zaczęłam myśleć nad tym po co obchodzi się te denne urodziny, skoro i tak połowa życzeń znajdzie się na facebooku, przy czym będzie to tylko kopiuj - wklej i fałszywy tekst " 100 lat". Chcę jeszcze jakoś przeżyć te wakacje, a później zacząć nowe życie, w nowej szkole... Już nawet znudziło mi się to wstawanie o 9 rano, ogarnięcie się i kolejna próba przeżycia następnego dnia.. Bez sensu. Brakuje mi czasem osoby, która przytuliłaby mnie i zapewniła, że wszystko będzie dobrze i mnie nie zostawi. Chodzi mi tu o płeć męską.. Wiem, że z chłopakami często jest wiele problemów i z reguły większość dziewczyn traci tylko nerwy i łzy , to jednak wtulić się w chłopaka i znaleźć poczucie bezpieczeństwa, to jest czasem to czego człowiek potrzebuje najbardziej. No ale po co snuć (...)
--- cały tekst ---
Dawno mnie tu nie było, wiem, postanawiam nadrobić. Wszystko spowodowane natłokiem wydarzeń, pilnowaniem dzieciaków, etc. Kiedy człowiek tak siedzi i patrzy na te małe istotki pełne życia, to aż czasem zazdrości im niewinności i tego, że beztrosko , bezproblemowo patrzą na świat. Tę chwilę można zatrzymać na wieki. Niemniej jednak wiadomo, że kiedyś też dorosną i będą musiały zmagać się z trudną codziennością. Siedząc z kubkiem kawy na balkonie mogłam na spokojnie przemyśleć wiele spraw i z każdą sekundą wydawało mi się to bardziej przytłaczające. Nie chcę ranić ludzi, jednak bardzo często jestem do tego zmuszona. Cóż, niektóre sprawy bywają z gruntu złe. Czasem cieszę się, że nie mam chłopaka i nie mam tylu problemów z tym związanych. Choć w sumie bywają inne, nawet gorsze i w tych właśnie momentach człowiek przytuliłby się nawet do jeża.. Teraz brak mi czasu na cokolwiek, małe dzieciaki zajmują każdą chwilę. Z jednej strony dobrze, bo nie trzeba myśleć, jednak z drugiej człowiek chce odetchnąć. :) Już połowa wakacji za nami i nadal nie chce mi się wierzyć, że w końcu muszę zacząć nowy rodział, z ludźmi których nie znam, w środowisku całkowicie obcym . Wiem, po czasie przywyknę. Jednak obiecałam sobie, że już NIGDY nie zmienię się dla kogoś. Jeżeli ktoś nie potrafi mnie zaakceptować taką jaką jestem niech poprostu odpuści i dla obu stron będzie lepiej. To by było na tyle, (...)
--- cały tekst ---
czego ja tu szukam? to pytanie chodzi za mną jak cień. Dzisiejszy dzień - monotonny. Szpitalny oddział, który na szczęście opuszczałam wraz z moim kochanym przyjacielem w środku. Jakie to bezsensowne. Brnąć od nieszczęścia do kolejnego nieszczęścia. Błędne koło. I gdzie tu jakakolwiek logika? Miałam podjąć jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu. Musiałam to przemyśleć. Które dziecko chciałoby żeby po tylu latach zakłócano jego spokój i żeby jego zepsute życie zaczynało się na nowo? Dom witał mnie czterema ścianami, w których miałam być zamknięta jak na oddziale i miałam myśleć. Intensywnie myśleć nad tym czy wywrócić swoje życie do góry nogami, czy zostać w tej pozycji, w której byłam. Miałam poznać biologicznych rodziców. Bez sensu. I po co ja tam pójdę? co, zapytam " Mamo, dlaczego mnie oddałaś? dlaczego nie byłam ci potrzebna? " chore. Byłabym idiotką oczekując odpowiedzi. Kolejne kłamstwa.. Po co mam tego słuchać? Myśli rozwalają głowę na kawałki. Kolejne pytania, bez odpowiedzi. Jedno wielkie bagno. Dosyć tego, jak mogę zacząć normalnie żyć ? ból. Byłam silna, a czuję ból. To dziwne. Chcę usiąść na balkonie, wypić kubek kakao i znów spojrzeć na świat jakbym oglądała go po raz pierwszy. Chciałabym postrzegać świat jako coś niezwykłego, a nie szarą rzeczywistość.. Może kiedyś nadejdzie taki dzień...
