w miemaniu otulonych róż
agrowłókninną
pozostaję sylwkiem
morze kory
trochę dziadeka
zakład krawiecki
mundury dla straży
i dla whermachtu
pierwsza knajpa
żołnierze wyklęci
samobójstwo sasiada
starego akowca
i ja mały
balastuję na parapecie
stara cyganka
zaklina na matkę
dzisiaj nik nie kocha taborów
wygrzebanych z gówien złotych
możemy pisać
pierdolić
jak nam fajnie
jaki sylwek chujowy
pewnie pijak
no co ty pierdolisz