Zmiana sposobu prezentacji
Kim jesteś?
Skąd przychodzisz?
Czym oddychasz?
Nie musisz odpowiadać!!!
Wystarczy
tylko, że czasem
złapiesz
dla mnie gwiazdy.
Możemy milczeć całą wieczność,
a
ja będę najedzony.
Potem sam
nakarmię
cię spojrzeniem.
Moja ukochana,
dziewczynko
z balonikami.
Tychy, 04 lipca 2005
Tam ci już powiedzieli, ile razy płakałem.
Wiesz jak mną szargały wnętrzności.
Ilekroć się uśmiechałaś, musiałem udawać,
że tysiące razy będziesz się śmiać jeszcze.
Przepraszam za wszystkie nieznośne pretensje.
Już za nikim nie podnoszę papierków po cukierkach.
Wiem, że należy ci się szczęście,
powinienem rozpaczać nad tymi, co żyją.
Ale ilekroć łapie dech, powietrze staje w gardle,
jakby składało się z tysięcy niewidzialnych kolców.
Ciągle noszę twój zapach przy nozdrzach.
Nie martw się, śpię przy otwartym oknie.
Wczoraj, nasłuchując twoich kroków, przypełz listonosz.
Przywlókł list, na który czekałaś -
wydadzą twoją książkę.
Napisałem ostatni rozdział, jak prosiłaś.
Przecież już ci powiedzieli, że mój świat się skończył.
Dlaczego nie chcesz mnie po prostu ze sobą zabrać.
Daj mi numer w zaświaty i zadzwonię,
(...)
--- cały tekst ---
Wyobraź sobie, że jedziesz drogą,
która
nigdy się nie kończy.
Samochód piędzi 110/h,
a ty
czekasz, aż się coś stanie.
Może za chwilę zwolni, na pewno nie
przyspieszy,…,
a jednak.
Kołysze lekko, bo droga prosta, więc opierasz
głowę o szczyt siedzenia.
Nagle przysługują ci 2m2 powierzchni,
nie ma
wody, nie ma powietrza,
nie ma nic, oprócz ciebie – zawieszonego
w atmosferze między Kainem a
Ablem – pierwszymi spalonymi Żydami.
Dojeżdżasz na miejsce, gdzie spotka
cię radość – jeszcze nie wiesz, że ostatnia.
Oto bowiem bez trudu przeszedłeś pod
(...)
--- cały tekst ---
Na zakręcie w samym centrum moich przepaści
czekał na ostatnie słoneczne promienie.
Przy nim mój tachometr kazał sobie zrobić przerwę.
Zmieniłem kierunek, ujechałem już trochę w górę.
Powoli wymyślam sobie przyszłość, nie bacząc na karty tarota.
I znów zamykam oczy przy nieprzewidzianych ciarkach.
Sięgam kosmosu za sprawą niewidzialnego zapachu.
Nie bój się, nauczę się ciebie...
Nie szukaj powodów, bym z powrotem zamienił się w żabę.
Mały książę uwielbia twój zapach na swojej skórze,
a róże wcale nie muszą słać nam dywanów.
Wystarczy te kilka wzgórz, które już zwiedziliśmy.
Kraków, 27.08.2010
