18 stycznia 2012
samokontrola
czasami udaje mi się nie oszaleć.
wychodzę wtedy z wami na piwo
rozmawiam, śmieję się w głos.
daję się namówić na dość dziką imprezę
żatem mówię, piję z ludźmi całą noc.
kto wie, może nawet mógłbym się wtedy zakochać.
tańczę, bawię się, głośno śpiewam wasze refreny.
czasem taki jestem. właśnie wtedy jestem spokojny.
czasem udaje mi się nie oszaleć. rzadko.
jeszcze rzadziej duch jednak kipi.
ogarnia mnie wtedy coś z tego najsłynniejszego bazgrołu
Muncha.
mam wtedy trudności z poruszaniem się.
zamykam się w swoim pokoju, gaszę światło,
odcinam zasilanie, zamykam oczy i
zostaję sam na sam
ze swoim ATEISTĄ, ze swoim STOIKIEM
ze swoim BOGIEM, ze swoim SAMOBÓJCĄ.
czasem odwiedza mnie SCHOPENHAUER albo mój OJCIEC czy DIOGENES.
czasem siedzę z zaciśniętymi powiekami, niczego nie
widzę, nie słyszę.
gdy mi odbija, musiałbym wytrzymać obecność ich wszystkich.
na szczęście zawsze każę wtedy z miejsca wypierdalać
dwóm z nich.
2 lutego 2026
sam53
2 lutego 2026
sam53
1 lutego 2026
violetta
1 lutego 2026
Arsis
1 lutego 2026
wiesiek
1 lutego 2026
gabriel 123
1 lutego 2026
Amon
31 stycznia 2026
sam53
31 stycznia 2026
jesienna70
31 stycznia 2026
dobrosław77