nadgryzałem miłość
w marszu tandetnych odczuć
skrywając noce kwaśne brudnym deszczem
zabłocone ulice
pełne śmierdzących zakamarków
odchodząc pytałaś jak leci
pamiętam bzy w ogrodzie
sadziłem maleńkie
dawno przekwitły
zwiotczało
półgębkiem powtarzane przyjacielu
pod oknem więcej słonych kałuż
gałęzi brzozy
pod którą pierwszy raz
chrapią kamienne ścieżki
kierowały nadzieje w stronę drzwi
bluźnierczy wiatr rozwiewa prośby
notując lament na bezkwieciu parapetu
w górę patrzę jak w otchłań
w odpowiedziach nieba szukając przyczyn
Piękne te maleńkie bzy - wzruszyły:)
zgłoś
dziekuje An :)))
zgłoś
:))) podniebny jednak ...pozdrawiam :)))
zgłoś
za dużo omówień, za dużo czasowników, spróbuj poprawić, bo to dobra baza :) buziak!
zgłoś
przykład: (teraz) pod oknem coraz więcej słonych kałuż (i) (wiotkich) gałęzi (tej) brzozy pod którą pierwszy raz to powiedziałaś (kocham) - to co w nawiasach - zbędne :))
zgłoś
hmmm, popracujemy p. :)))
zgłoś
;D jeszcze ;P
zgłoś
jeszcze? :))))))))))))))
zgłoś
nie skończyłeś poprawiać!!!!!! :)
zgłoś
:))) jużżżżżżżżż
zgłoś
ok.....no może kursywą: "przyjacielu" i "jak leci". jak chcesz to umiesz. łapka!
zgłoś
oszzzzzzz Ty ... łapka :)))))))))))))))
zgłoś
teraz ... nie tylko powiedziała... było coś ... więcej ... :))) pozdr. K
zgłoś
:)))))) wcześniej czy później...zawsze tak wychodzi ... :)))
zgłoś
szukasz przyczyny od tyłu, ja też czasem szukam---- panie detektywie :)
zgłoś
mnie ... od tyłu ... jest wygodniej ... pani komisarz :)))
zgłoś
bardzo dobry wiersz, obrazowy. pozdrawiam :))
zgłoś
:))) spółko odpozdrawiam bardzo :)))
zgłoś