czasem biorę się z życiem za bary
sto dwadzieścia pięć gram
mniej więcej pół szklanki
zgrzyta w przełyku
wydech przez nos
i kęs cebuli z łupiną
wypluwam przed siebie
wyzuty z wszelkich uczuć
poprawiam strzałkę kompasu
i ruszam w plener naprawiać świt
zawsze mam ochotę zapytać: to mniej czy więcej? :) chyba literówka Ci się trafiła w ostatnim słowie, choć przyznam, że tak jest całkiem fajnie :)
zgłoś
...to nie literówka...to "świt";))
zgłoś
OK ;)
zgłoś
:)))strzałką kompasu????
zgłoś
...błędnik:)))
zgłoś