Gospodarz








gdy żył
każdą grudkę 
ziemi pieścił
kościstą dłonią
delikatnie czesał
łąk zielone włosy
w zbożu spełnił
chleb powszedni
rannych zorzy
słowo

gdy umierał
znakiem krzyża 
znaczył dzieci
na tę ziemie
ziarnem łez
sypiących kłosów
upominał

kochajcie ją jak siebie

jeszcze nie ostygł
a szatę rozdarli
porzuciwszy ojca
i rowery
w mercedesach odjechali
do miasta 
za chlebem
głodni świata
szkiełek



tylko pies wiernie
przy nim trwał
gotowy skonać
za tą miskę pełną
sprawiedliwości





D
1 grudnia 2011 o 22:04

Wiersz melodyjny, ukazujący różnice między pokoleniami wynikające z przywiązania do tego, co rodzinne, tradycyjne, naturalne. Puenta utworu porusza aktualny problem emigracji, opuszczania rodzinnych stron w poszukiwaniu dostatniego życia, luksusu. Zwięźle ujęta treść. Wielki plus dla Autora!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się