|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (201) Proza (2) Dziennik (35) Fotografia (1)
Pocztówka poetycka (1) O autorze Znajomi (23) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Bywały momenty, że czułem się odrobinę zażenowany jak bohater reklamy specyfiku Halitomin. Nie, nie czułem specjalnych nacisków ze strony najbliższych, ale podobnie jak w reklamie, to znalazłem karteczkę z uwagą na ten temat, a to niby mimochodem ktoś napomknął. Zdecydowałem się i siedzę .
Gustownie, w nienagannym stylu szkło, granit, imitacja skóry urządzona poczekalnia. Personel w jednolitych świetnie skrojonych uniformach w kolorze pastelowego błękitu, dodaje szyku przestronnemu rozświetlonemu wnętrzu. Z dyskretnie umieszczonych głośników sączy się orkiestrowa adaptacja „ Yesterday „ jako podkład do komunikatów . Jedwabistym, seksownym altem, przy tym podkładzie, co moment spikerka zaprasza kolejne numery.
- Teraz uprzejmie proszę numer siedem. Panie Karolu asystentka w pokoju numer trzynaście czeka na pana .
Lekko zaniepokojony, ba wystraszony wolnym krokiem podchodzę do matowych szklanych drzwi z numerem trzynaście. Z uśmiechem wita mnie piękna młoda dziewczyna ( oj, gdybym był młodszy )
- Podtrzymuje Pan swoją decyzję panie Karolu ?
- Tak, trochę się boję
- To normalne, tak jest za pierwszym razem. Proszę się położyć zrobię panu zastrzyk nic nie będzie pan czuł
Czuję lekkie odrętwienie, senność,pod przymykające się powieki wciska się obraz zza szyby drugiego równoległego gabinetu, Grupka smętnie, na czarno ubranych ludzi (...)
--- cały tekst ---
Dziś miałem swój pierwszy dzień wiosny. Wiadomo, w domkach, wznioślej: w willach, wiosna zaczyna się wariackimi porządkami, smrodem palonych śmieci w ogródkach, usuwaniem kup po psach, które odkrył topniejący śnieg. U mnie inaczej.
Nad sufitem garderoby, miedzy połacią dachu, a podwieszonym sufitem, w ubiegłe lato osy wykonały i zasiedliły olbrzymich rozmiarów kokon - ul. Do późnej jesieni straszyły domowników. Zimą zasnęły jak niedźwiedzie.
Wiedzieliśmy, że dzisiejszy pierwszy dzień porządków, dymów, zacznie je budzić. Stąd dzisiejsza akcja.
Zdjęliśmy te 12 metrów kwadratowych dachówek, zerwaliśmy papę, deskowanie i wyjęliśmy, wraz ze śpiącymi jeszcze osami, całe ich gniazdo. 120 litrowy worek na śmieci jest pełen, zawiązany i włożony do następnego worka.
Załatany dach, już bardzo fachowo, zalepione szczeliny, zaizolowane dachówki. Skonani sączymy drugie wino w dywagacjach: co z worem os.
Na wykonanie wyroku śmierci przez spalenie, już po drugim kieliszku, nie pozwala sumienie. Zapakowany worek w moim samochodzie doczeka się chyba trzeciego… czwartego wina ... ale to nie moja wina, że teraz ich nie można wywieść gdzieś daleko, żeby nie wróciły.
Psy i koty podobno wracają do 50 kilometrów. Psy i koty nie zabierają dobytku. A w worku mamy i królową os i trutnie i domek, czyli całą fabrykę do produkcji miodu. Może się uda ten ekologiczny zakład (...)
--- cały tekst ---
