15 listopada 2011
Skarbiec
Coś mi się ostatnio miłosne pisze...
O godzinie dwudziestej piątej,
trzynastego miesiąca roku
nagle straciłem całkiem wątek
pomyliłem stały rytm kroków
upadłem, tak jak ja tylko potrafię upadać
zatrzęsła się ziemia, z nieba spadły anioły
Pani spojrzała na mnie, oczy miała jak driada
Pani patrzyła zbyt długo, ale wzrokiem wesołym
Wstałem, bo wstawać również potrafię nieźle
z oddali jakiś grajek witał mnie tłustym dźwiękiem
spojrzałem, i choć już wtedy byłem Pani więźniem
spojrzałem twardym wzrokiem od którego beton
mięknie.
Pani miała piękne oczy koloru kodeiny
Pani miała głos anioła, czysty orgazm ucha
Ja zaś, miałem tylko bezwstyd i niezmazane winy,
Ja zaś, miałem tylko słowa, których nikt nie słuchał.
O godzinie dwudziestej czwartej
pierwszego miesiąca roku
porzuciłem, to co martwe
i lekko zwolniłem kroku.
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
ais
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
dobrosław77
20 lutego 2026
violetta
20 lutego 2026
sam53
20 lutego 2026
Jaga
19 lutego 2026
wiesiek
19 lutego 2026
Marek Jastrząb
18 lutego 2026
sam53