Gna od Kopca Kościuszki
do rogatek Gontyny
od Sióstr Norbertanek
po Bronisławy Wzgórze
Za kołnierzem płaszczyka
bukiet zeschłych liści
gazeta sprzed miesiąca
wygląda z kieszeni
W kapeluszu na bakier
z lekka już zawiany
na Salwator jesienny
zahulaszczył wiatr
Wiej wietrze, wiej:) Pozdrawiam.
zgłoś
oczywiście muszę pochwalić piewcę ukochanych miejsc, dużo tu ciepłej nie udziwnionej poezji
zgłoś
Dzięki Basiu, a jak ja kocham te miejsca...!
zgłoś
ja też, jestem zwariowana na punkcie Krakowa
zgłoś
jak się pisze nie udziwniona? może razem, jak tak to przepraszam za "błądzenie"
zgłoś
Zawsze można napisać: nie jest udziwniona :)))
zgłoś
no to trzeba by przypatrzeć się z bliska i iść śladem autora -kraków da się lubić :) ten wiersz też :)
zgłoś
:))) A jaki piękny jest Rynek o zmierzchu, we mgle... Zapraszam do Krakowa.
zgłoś