życie roi się z chwil
sekwencji zdarzeń ocalałych z niepamięci
coraz bardziej bezbarwnych
zniekształconych odbić w lustrach niedomkniętych okien
przesuwam palcem po zmarzniętej szybie
i widzę jak kropla zmienia się w rzekę
wykwitłą w miejsca kształty i twarze
kawałek po kawałku odcięte od całości
płyną przeze mnie
bezszelestnie i cicho
jak grzbiety ryb wynurzane w światło
ponad powierzchnią wody
w pęcherzu słońca
l-śnią chwile
- rzeka staje się źródłem najdalszych ucieczek
to jakby żyć podwójnie a może jeszcze raz -
pomiędzy śniegiem co się lęgnie we mnie
jak po obu brzegach na spękanej ziemi
zamarznięty ogród
Cały tekst ciekawy, coś w sobie ma, ale nie pasuje mi trochę tytuł, a mianowicie - "życie roi się z chwil", życie roi się od chwil. Jeśli już to, życie rodzi się z chwil. Pozdrawiam.
zgłoś
dziękuję Anett :) powiem tak: rzeczywiście słowo 'roi' jest w tym kontekście dość dziwne - a jednak celowe - /być może intencja autora nie do końca zrozumiana - mea culpa/ jeśli chodzi o 'z' powinno ono zasugerować, że te chwile raczej życie tworzą niż je wypełniają - jak byłoby gdybym użyła 'od' - ale być może masz rację..dziękuję za poczytanie :)
zgłoś