Uginam
jako wątła gałązka
w podmuchy
od wiatru ich
do popiołu obracam się
ciało marną powłoką
kiedy odejdę tamtą lekką drogą
nie zamykajcie w ciasnej trumnie
chcę spłonąć
czekam spokoju.
Uginam
jako wątła gałązka
w podmuchy
od wiatru ich
do popiołu obracam się
ciało marną powłoką
kiedy odejdę tamtą lekką drogą
nie zamykajcie w ciasnej trumnie
chcę spłonąć
czekam spokoju.
Gałązko limony, stanie się..
zgłoś
...o boże...tak "ckliwe"...że sam na żywca położę się obok:)
zgłoś
leż; na mnie pora fedory..
zgłoś
dziękuję samotnością w tłumie słowa pozostają :))
zgłoś
niech lepsze wiatry powieją:)
zgłoś
:)
zgłoś