Uszyję ci z gołębich piór anielskie skrzydła,
utkam z lnu białą koszulę
i do tej ostatniej drogi serdecznie cię utulę.
A teraz śpij,
niech charonowa łódka do snu cię ukołysze
a szum wód styksowych zastąpi ciszę.
Smutek umrze pierwszy,
za nim miłość zgnije
koszule i skrzydła zjedzą robaki ...
Niepotrzebnie ją szyję.
jest tak kiczowato słodki( i te rymy), że dobrze zrobiłaby mu hardkorowa puenta:-)
zgłoś
a wiesz że to nawet niezły pomysł pomyśle nad tym dzięki:)
zgłoś