pytasz mnie, co słychać. czasami głośno
myślę. piszę. mówią, że dużo ale
czy mądrze.
świat przybrał antyanielską postać.
zmienia się w
fazach księżyca. trwa islandzka
iluminacja. powietrze skrzypi pod
palcami.
po południu zatrzęsło japończykiem i mną.
czasami plączę się
w konwenansach
wtedy gwałcę słowa, eroduję znaczenia.
takie
odzwierciedlenie duszy, lubię jej dotykać.
nie zwątpiłem, że wszystko ma
drugie sensowne
dno. gdy w doskonałości rodzi się niepewność
w uśmiechu
chowam resztki wahań. kończę.
brnę dalej.
Z cyklu:
Nie-dotyki
Finezyjny wiersz
zgłoś
B_D jakże miło Cię spotkać;) wiersz, którego z pewnością nie zapomnę, cały cykl wyjątkowy* Pozdrawiam serdecznie :)))
zgłoś
Nie znajduję uzasadnienia dla wersyfikacji.
zgłoś
ja również zastanawiam się nad wersyfikacją, ale dałam plus, przeczytałam pozostałe wiersze (wiersze) i jestem kontenta
zgłoś
Wysublimowana poezja. Dobry wiersz.
zgłoś
zatrzymuje.
zgłoś
Dotykam wiersza i zostaję na dłużej.
zgłoś