pewnego dnia przyszedł spokój.
zapytał czy potrzebne było
mieszanie ciepła z zimnem
zaglądanie poza mrok.
na stole pozostawił ostre szkło.
rozwarstwioną rzeczywistość
łatwo pozbawić odmienności.
prawa do obiektywnej oceny.
lekkie otarcie firanki o framugę.
wtórnie zamalowane ściany
cztery albo trzy warstwy.
listwy wykańczają na krawędzi.
aż się lękam komentować:)-
zgłoś
sugerujesz cóś..
zgłoś
nie lękaj się :)
zgłoś
zupełnie nic nie Alcie :)
zgłoś
wolę dmuchać na letnie..
zgłoś
letnie już minęło, ale jesienne bywa ;-)
zgłoś
o kogo ja tu widze:))))))))witanko:)))dobrze, ze wreszcie przyszedli spokoj, bo te mieszanie nie zawsze na dobre wychodzi, mnie tez by sie przydal, bo nosze cos z tytulu w sobie:))))
zgłoś
z tyłu nosisz, powiadasz ;-) na pewno miałeś na myśli skrzydła ;-) witam Bazylio :)
zgłoś
świetny wiersz, w moim klimacie, ciekawie pokazujesz ostre cięcie i rozliczenie z .....
zgłoś
tak. nie umiem za pięknie. nie umiem pięknie.
zgłoś
ale pięknie o tym piszesz :)
zgłoś
dzisiaj jestem wypełniona Twoją poezją - cofnęłam się do wcześniejszych wierszy - jestem zafascynowana Twoim oglądem świata i słowami, którymi oprowadzasz :)))
zgłoś
Cierpię na brak takich słów jak Twoje. Tym bardziej czuje się nieswojo ;-) ale zaskakująco dobrze :D
zgłoś