Zmiana sposobu prezentacji
Jaki kierunek obrałem
że schizma mego życia
mych ideałów marzeń
staje się dyktaturą
wolności irracjonalności.
Uśmiech dążeń pragnień
staje się płaczem ignorancji.
Zastój bezruch rytmu
wydaje się tętnem marszu.
Przeszłość nie zostaje za mną
choć bezwzględna wartość drogi
zostaje odmierzona czasem
i metafizyką mego bytu.
A to wszystko ukierunkowane
ku sensowności śmierci
Przemierzam drogę w punkcie
a może minąłem to co
sensowne.
Od uśmiechu do płaczu
W rozrzuconych myślach
Zaplątany w sieci pytań
Których odpowiedzi
Wciąż nie daje głos w słuchawce
Od uścisku ręki do
Błądzenia po omacku
Z nie rozwiązanym logizmem
Aksjomatu miłości
Bez odpowiedzi napisanych sms-ów
Od pocałunków szczęścia
Do wysuszonych warg tęsknotą
Nieogarniętych chwil
Zapisanych rytmem szczęścia
Urwanych nie zrozumiałym zawałem
Od spojrzenia w głąb oczu
Do całkowitego zaćmienia
(...)
--- cały tekst ---
Jak matka dziecko
Uczy biegania
Naucz mnie wiary
Bez upadania
Jak ojciec dziecku
Ukazuje trudy
Naucz mnie prawdy
Bez krzty obłudy
Jak dziecko sercem
Miłości spragnione
Naucz nadzieją
Odzyskać stracone
Przywróć mi radość
Wraz z jej uśmiechem
I daj mi miłość
Która nie jest grzechem.
Wojnę nazywamy pokojem
w zatraconym świecie wartości
przegrywamy walkę o zycie
z pustym hasłem wolności
Rozpętaliśmy burzę bezładu
nad marazmem potęgi
wkładamy granat zysku
do wyciągnietej o pomoc ręki
Pomiędzy wojną a pokojem
zatarliśmy granicę
świat wolności i prawdy
zatracił swe oblicze
Zachłannością niszczymy życie
jak piłat umywamy ręce
a wielki dar miłości
to marzenie o potędze
Umęczony świat oszustwem
uczciwość rzucona do lamusa
więc nie pytajmy więcej
kto ukrzyżował Chrystusa
Kartezjusz rzucił
cogito ergo sum
ktoś parafrazując wyrzekł
kocham więc jestem.
Inni wołali
wiara daje sens życiu.
A ja pragnę
myśleć,kochać
aby
uwierzyć w życie
Zycie to nic innego
jak ucieczka od śmierci
każdym krokiem podporządkowana
ciężarowi świata
obojętności
zwyczajności
i tylko po to
aby śmierć uwolniła nas
od zwyczaju bycia
i ciężaru świata.
Roma 2005
Tak mało potrzeba
by cię chwalić Boże
czynią to już drzewa
chyląc się w pokorze.
Wśród gór
na polanie
na twą cześć stokrotki
rozpoczeły taniec
i baranek niewinny
okraszony bielą
wraz z pisklęciem z jajka
w koszyku się ścielą.
Cały świat z radością
w twej miłości się budzi
szkoda że w tym wszystkim
tak mało nas ludzi.
Ten wiersz napisałem w godzinę śmierci Jana Pawła na placu św. Piotra 02 kwietnia
Wśród tryptyku rzymskiego
Wśród płomieni świecy
Wśród łez nadziei
I rytmu serca pokoju
Bóg otworzył wrota
Nieba
A na twarzy Matki Boga
radość zarysowała
TOTUS TUUS.
Rechoczą żaby
serca
zakochanych
tętnią konie
pocałunkiem
miłości
ludzie śpiewają
mową
zakochanych
Wykroili z Boga
z dokumentu istnienia
paragraf do człowieka
i dają go sobie
pełni nadzieji
że tą
miłościa
można się
zbawić
Widzę kot spaceruje
po poręczy
Jak on balansuję na krawędzi
nadzieji i przepaści
Jak on powracam do miejsca
wejścia
Powracam nadzieją do poręczy
szczęścia
On stawia delikatnie krok po kroku
czując krawędz
ja idę z zamgloną wizją
bez przyszłości
Kot spadł
ja jeszcze zostaję
boję się
kot umie spadać
na cztery łapy.
Roma maj 2007
