6 grudnia 2010

poezja

Margot
Margot

Rusałka

Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz,
już wtedy zwracała uwagę
delikatnym pąkiem,
który dopiero szykował się rozkwitać.
Drobny kielich krył nieśmiałość,
pąsowiały płatki, a spod nich
najczystsze szmaragdy patrzyły.
Górę wieńczyły cudne płomienie,
kapiąc piegami.
Dla kolorytu suknia
z zielonych wodorostów,
korale jarzębiny i lilie we włosach.
Gdybym zobaczyła ją nad brzegiem,
musiałaby iść po tafli jeziora,
ciągnąc w sieci dobroć.


Dedykuję Monice

Withkacy
7 grudnia 2010 o 08:02

Margot, chyba wydasz oddzielny tomik tego typu. Potencjał jest

zgłoś

Margot
7 grudnia 2010 o 08:43

Potencjał, to ja mam armatni ostatnio ;). A wiersz obiecałam Monice już latem, tylko zebrać się nie mogłam. Monia mogłaby być muzą wielu męskich serc (zajęta). Mnie ujęła kruchością, urodą i dobrocią.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się