13 lipca 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Ćma

gdyby nagle wyszli a raczej wypłynęli
z moich tętnic - posadziłabym
wszystkich na gościnnych ławach
wokół stołu

pilibyśmy herbatę a wieczór podchodząc
wolno schodkami z betonu mieniłby twarze

tak ciasno by było na białej werandzie
i wiatr topolowy i zapach sosnowiłby się

a ja opodal napatrzeć bym się nie mogła

niebo ciemnieje ciszą więc słucham głosów
które noszę
w głowie mi rośnie  ćma - żagli się
samotna u lampy wyjścia

ostatni gaszą scenę - niech się nie tłucze
po nocy

.

Arwena
13 lipca 2011 o 07:43

G na dobry początek dnia, jak zwykle z przyjemnością...tylko czytam bez ostatni gaszą światło - zbyt duże skojarzenie z kabaretem ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
13 lipca 2011 o 08:05

dzięki, Arwena.

zgłoś

oczy jak pustynia
13 lipca 2011 o 08:14

w głowie rośnie mi ćma... na duże TAK.

zgłoś

gabrysia cabaj
13 lipca 2011 o 10:39

oczy jak pustynia -:)

zgłoś

kamyczek (Chinita)
13 lipca 2011 o 08:43

zapach sosnowiłby się/ niebo ciemnieje ciszą/w głowie mi rośnie ćma/ ostatni gaszą scenę/ - zabieram ze sobą, jeśli pozwolisz. Całość bardzo dobra.

zgłoś

gabrysia cabaj
13 lipca 2011 o 10:43

chinita - dzięki.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się