Wymyślałem siebie tęsknot mych mgłami
wymalowywałem roszadami słów.
Na półmetku stoję z kompasem w piersi,
w drwiącym rozkroku.
Drży azymut słuszny, nieopłacalny,
parter Abrahama karmi mnie strachem.
Ojciec Izaaka wyrywa mi nóż -
kopię w but syna.
Radość 20.05.2011
czuję ogrom emocji...
zgłoś
podoba mi się ale pierwszy wers strasznie zgrzyta jak dla mnie
zgłoś
Fajny:) Podoba mi się i ta puenta:)
zgłoś
To tak fajnie jak czasem coś z tego co robimy, komuś się podoba. Cieszę się An.
zgłoś