16 listopada 2010

poezja

JackBodar
JackBodar

Dzieciństwo

Usiadł, tkwi w bezruchu, tylko te łzy w oku
Jakby błagały o litość, albo święty spokój
W zeszłym roku raj - dziś to miejsce to nędzny pokój
Gdzie miłość i szczęście zdechły w mroku

Wstał, już pora - pakuje bagaż, a ręką dociska
Strzępy wspomnień, by cieszyć się resztą dzieciństwa
Wyrusza, musi, dla niego to wizja mglista
Musi zestarzeć się, poźniej, już jako kryształ
Spocząć na zgliszczach

Uwierz
Powrót po przekroczeniu granicy dzieciństwa, graniczy
z cudem

Margot
17 listopada 2010 o 08:39

Coś w sobie ma Twój wiersz...

zgłoś

JackBodar
18 listopada 2010 o 20:27

Za młody jestem, by to stwierdzić, jednak z dnia na dzień utwierdzam się, że coś w sobie ma mój wiersz...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się