nie zdziwiła pustka
witająca od progu
przyzwyczaiłaś się do znikających
przedmiotów
nieobecności
butów
kubków
kluczy
trzaskanie drzwi
gdy znikał
kolejny Przyjaciel
nie wstrząsnęło światem
nauczyłaś się przechodzić
obojętnie
obok opuszczonego
w kącie fotela
echo zamierającej
rozmowy
dźwięk przekręcającej
klamkę dłoni
ulatniają się beznamiętnie
w zgiełku ulic
gwarze mijanych przechodniów
tylko czasami - późnymi wieczorami
pojedynczą tęsknotą
nieobecności się zaznaczają