Zmiana sposobu prezentacji
zamieszkały w wierszach
wciśnięte w wersy żyją od kartki do kartki
rozmawiają śmieją się jak dawniej
pachnące lasem strony przypominają dom
magiczne stworzenia są te same
po północy wychodzą gasną baśnie
tyle spraw do załatwienia
nowa bluzka
i boże narodzenie którego nie będzie
słowa bliskie dalekie od dotykania
ramiona ulubione kalosze, parasol
przychodzisz tylko w snach
nie umiem cię wskrzesić
dzieci jeszcze rosną, uśmiechają się
a ty spokojnie śpisz w nowym mieszkaniu.
wytyczyłam sobie drogę
a teraz nie sposób dojść do końca
wzgórze golgoty pokryte śniegiem i miłością
pokoleń które kochajątylko za coś
nie mogę się ruszyć nawet drgnąć
moje ciało niczym kłoda rzucona
pod drętwiejące palce stóp wargi
wykrzywione w dezolacji
chciałabym żeby to był tylko sen
otwieram oczy chociaż śpię a ty
pochylony nad łanami zbóż
z wyciągniętą dłonią uśmiechasz się
na przedwojennym starym obrazie
zawsze jesteś ze mną
